sobota, 19 października 2013

Biała glinka anapska

Witajcie. Dzisiaj coś o mojej ulubionej maseczce do twarzy. Konkretnie jest to Biała glinka anapska:




W kartonowym opakowaniu mieszczą się dwie zafoliowane torebeczki po 50 gram. W sumie starczyły mi na bodajże 4 razy, maseczkę stosowałam tylko na twarz, zawsze po pilingu. Od razu czułam wygładzenie i nie wyskakiwały mi żadne przykre niespodzianki. Glinkę przygotowuję w gustownej plastikowej miseczce, a na twarz papkę nakładam afinitowym pędzlem:


Glinka kosztuje 8 złotych, można ją zakupić między innymi w sklepie Lawendowa Szafa. Ja z produktu jestem bardzo zadowolona i planuję zakup kolejnych glinek.

7 komentarzy:

  1. Również jestem fanką glinek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. generalnie uwielbiam glinki, a biała i zielona to moje ulubione :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię glinki :) póki co najczęściej stosuję zieloną i żółtą, chyba czas przerzucić się na białą :D

    OdpowiedzUsuń
  4. na któryś pewnie można wysłać ;p ja zapraszam, bo to świetna zabawa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko używam glinek, ale może kiedyś się skuszę. :D
    Do tej pory stosowałam z Ziaji, różową glinkę. Raz na jakiś czas. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niestety jeszcze nigdy nie miałam okazji użyć jej na sobie :(

    OdpowiedzUsuń
  7. białej glinki to jeszcze nigdy nie miałam :) Na razie zieloną i teraz mam czerwoną, białą chętnie wypróbuję również :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :* To bardzo motywuje do pisania :) Na komentarze odpowiadam pod danym postem.
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj. ;)
Na pewno Cię odwiedzę i jeśli będę miała coś do napisania, skomentuję ;)