poniedziałek, 30 grudnia 2013

Jagodowy szampon Emsibeth

Hej!
Postanowiłam w Nowy Rok wejść bez tego śmierdziela w mojej szafce w łazience, więc czas na jego recenzję (trzymałam butelkę do zdjęć!). Oto szampon Emsibeth, Nael be natural, Anti-age hair shampoo:






Szampon (a także odżywkę) dostałam na spotkaniu blogerek. Oba produkty zostały dobrane pod typ moich włosów, co mnie bardzo ucieszyło. No, i te jagódki na opakowaniu wyglądały zachęcająco!
Jak sprawdziłam w internetach, taki szampon kosztuje ok. 50 złotych. 50 złotych za 250 ml szamponu. 50 złotych! Ile to pierogów z Biedry, ile to szamponów Alterry, ile to wachy do motocykla (już nie wspomnę o motorowerze!). Szampon dobrze myje włosy i ładnie się pieni. I to tyle plusów. Jak pierwszy raz go użyłam, zapach zwalił mnie z nóg. To nie był zapach leśnych jagódek. To był zapach typowo chemiczny, chemicznie zgniłych jagód. A co jest w tym najgorsze? Że ten zapach utrzymuje się na włosach. Odżywka do tej pory leży gdzieś w szafce, nie mam odwagi jej używać (ze względu na ten zapach).
Podsumowując: szampon jak szampon, nie stać mnie na takie luksusy. Wolę kupić Alterrę w promocji, przynajmniej ładnie pachnie. A i włosy są po niej ładne.

Miałyście ten szampon? :D

1 komentarz:

Dziękuję za każdy komentarz! :* To bardzo motywuje do pisania :) Na komentarze odpowiadam pod danym postem.
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj. ;)
Na pewno Cię odwiedzę i jeśli będę miała coś do napisania, skomentuję ;)