piątek, 13 grudnia 2013

Koszmarek w kosmetyczce

Hej ;)
Nie, to nie będzie post o bałaganie w mojej kosmetyczce. Chcę Wam pokazać kolejny nieudany eyeliner, jaki udało mi się nabyć. Jest tak nieudany, że miałam ochotę wyrzucić go przez okno (powstrzymałam się, bo mogłabym jeszcze w kogoś trafić... i byłyby kłopoty!). Proszę Państwa, oto Ultra Fine Ink Eyeliner Waterproof od Catrice!




Nie ruszaj się, a najlepiej to odejdź od półki i nie bierz tego.

Ultra precyzyjny pędzelek. Tak jest na opakowaniu. Też myślę, że to ważna informacja.

Otwierałam eyeliner do zdjęcia, a tu glut się zrobił (ostatnio korzystałam z produktu tydzień temu):

Ultra precyzyjny pędzelek!


Na eyeliner Catrice trafiłam w Naturze za jakieś 12-13 złotych (w każdym razie nie więcej niż 15). Po moich koszmarkach, miałam nie eksperymentować z eyelinerami, ale mimo to go kupiłam. Skusił mnie ten ultra precyzyjny pędzelek, wszak mistrzem w rysowaniu kresek nie jestem. No, a poza tym szukałam czegoś wodoodpornego.
Na pierwszy rzut oka wszystko jest ok, tylko spodziewałam się naprawdę ULTRA PRECYZYJNEGO pędzelka... No dobra, czepialstwo. Niestety, nigdy nie udało mi się wyciągnąć kreski za pierwszym razem. Grube zakończenia wyglądały strasznie, a ja zmywałam, poprawiałam, zmywałam, poprawiałam i tak 10 razy... Fakt, na ręku jest ładna, cienka kreska, ale takim pędzelkiem ciężko mi było 'manewrować' przy oku. Wprawy nie mam i odechciewało mi się tym czymś malować. Jeśli chodzi o zmywanie - micel z Biedry dobrze sobie z nim radzi, chociaż eyeliner się jakby skrusza i jest na całej twarzy (takie nierozmazujące się grudki). Ale to wcale nie było najgorsze.
Tydzień temu jechałam do Wrocławia i pomyślałam, że walnę sobie kreski, a co! Najpierw jakoś ogarnęłam kredką, zawsze to dobry początek, coś w stylu 'na brudno' :D Kreska eyelinerem wyszła krzywo, trzeba było poprawiać. Potem zauważyłam, że część produktu zniknęła mi z powieki, więc domalowałam ubytek, a wtedy eyeliner spłynął mi na linię wodną (a nałożyłam go tyle, ile trzeba), dostał się do oka i zaczął się płacz. Łzy płynęły mi same, makijaż musiałam robić od nowa, a oczy bolały przez całą podróż. Nie chcę tego czegoś i nie polecam.

Macie sprawdzone eyelinery? :)

3 komentarze:

  1. szkoda, że się nie sprawdził;/ Ja ostatnio wykończyłam z Eveline i dla mnie był spoko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tak jak pisze powyżej alicjamagdalena, także używałam Z EVELINE i to był strzał w 10 :) kosztuje niecałe 10 zł, polecam ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam swego czasu z My Secret i bardzo go lubiłam, teraz robię kreskę cieniem do powiek, bo to wygodniejsze i jak coś się nie uda, to łatwiej naprawić:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :* To bardzo motywuje do pisania :) Na komentarze odpowiadam pod danym postem.
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj. ;)
Na pewno Cię odwiedzę i jeśli będę miała coś do napisania, skomentuję ;)