poniedziałek, 1 września 2014

Back to school: Jak przeżyć szkołę?


Hejo!
Nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę, że nie muszę iść do szkoły. Cieszę się z tego już kolejny rok (tak, co roku cieszę się tak samo :D). To wspaniałe, że nie muszę stresować się matematyką i siedzieć na przerwach w kącie w słuchawkach na uszach. Nie mam pojęcia, czy czytają mnie osoby chodzące do szkoły, ale jako totalnie wyalienowana i aspołeczna przychodzę do Was z radami, jak przeżyć szkołę!
Sama nauka nie jest wcale najgorsza. Jeśli ktoś nie lubi się uczyć albo mu się nie chce to absolutnie nie ma przymusu. Owszem, bez nauki można znaleźć pracę, ale nie zawsze jest to praca marzeń. Dlatego warto się postarać =)
W podstawówce było super i jakoś leciało, gimnazjum minęło szybko, trochę boleśnie, ale z przyjacielem u boku, więc dało się przeżyć :) Gorzej było w liceum - nawał nauki, wizja matury, codzienne dojeżdżanie. Nie mogłam się do tego przyzwyczaić. W trakcie podróży autobusem najczęściej słuchałam muzyki, albo czytałam lektury szkolne. Warto więc ten czas spędzany w autobusie/pociągu jakoś wykorzystać.
W liceum trafiłam do klasy, gdzie większość osób znała się z gimnazjum. Oj, nie było lekko :) Ale dla mnie osobiście szkoła to tylko epizod, więc trzeba było jakoś to przeżyć. Jestem typem samotnika, lubię się zamknąć w swojej skorupce i tak sobie siedzieć. Dlatego najczęściej na przerwach siedziałam w słuchawkach na uszach, bazgroląc w swoich zeszytach. Lubiłam pisać wiersze, jakieś opowiadania, robiłam różne notatki. Później zaczęłam prowadzić bloga z fan fiction (ale nie powiem o czym pisałam...:P), poznałam parę osób i to jakoś trzymało mnie przy życiu. W szkole nie miałam jakiejś dobrej koleżanki. Potem pojawił się kolega, ale był o rok starszy, więc w 3 klasie znowu byłam sama. Jak ma się znajomych to jest tysiąc razy lepiej w szkole, ale wiadomo, że nie zawsze się trafi na bratnią duszę. Ja uciekłam w pasję - oprócz opowiadań i poezji, lubiłam na przerwach czytać Top Gear, czasem rysowałam sobie samochody i felgi :D Potem jeszcze załapałam zajawkę na rajdy i F1, do tego oglądałam skoki narciarskie, to była w ogóle bajka. A jak mnie coś zdenerwowało, po powrocie ze szkoły to wsiadałam na rower i kita :D To mi bardzo pomagało. Szkołę przeżyłam, traktuję to jako epizod - było, minęło i git majonez. Na studiach jest o niebo lepiej, chociaż ma się więcej nauki. Serio, jak już nie macie pojęcia jak to będzie i jak przeżyć szkołę to warto zacisnąć zęby, pomyśleć sobie, że to tylko epizod i uciec w pasję. Pomaga! :)

A Wy jak przeżyliście szkołę? :D

3 komentarze:

  1. A ja do szkoły będę chodzić aż do emerytury ;-) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a jak ja nie lubię września jak on już minie to okej ale początkowe tygodnie to masakra tak się nie chce tak się tęskni mi za wakacjami... jak sobie pomyśle że jutro do szkoły, albo o studniówce to a idź :D Najlepiej to bym poszła spać obudźcie mnie w czerwcu jak będzie po wszystkim ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nawet lubiłam do szkoły chodzić jak mnie w klasie nikt nie gnoił. Gdy czasami były niemiłe sytuacje w szkole prosiłam mamę żebym mogła w domu zostać. Szczególnie w LO i Technikum miałam takie chwile. No ale ogólnie nauka mi już pupą wychodzi. Uczę się zaocznie na technika weterynarii i już mam dość tych wszystkich szkół i egzaminów, które muszę zdawać parę razy. :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :* To bardzo motywuje do pisania :) Na komentarze odpowiadam pod danym postem.
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj. ;)
Na pewno Cię odwiedzę i jeśli będę miała coś do napisania, skomentuję ;)