środa, 24 września 2014

Dzienniczek pielęgnacji włosów #4

Hej!
Zapraszam dzisiaj na czwartą już odsłonę mojego dzienniczka. Prowadzenie go sprawia mi dużo przyjemności. Na razie moje włosy wciąż nie wyglądają za dobrze, ale nie zniszczyłam ich w jeden dzień, więc w jeden dzień cudu nie dokonam (no, mogę je ściąć całkiem, ale jednak nie chcę). Dodam, że są mega zniszczone po prostownicy i rozjaśnianiu, a farby trzymają się na nich 2-3 tygodnie. Zapraszam do przeglądania mojej pielęgnacji z ostatnich dni :)

16. września 2014 - wtorek
Włosy umyłam szamponem Alterra 2w1, a następnie na minutkę nałożyłam maseczkę Marion Ocet z malin i koktajl owocowy. Następnie zaszalałam i użyłam jeszcze Kąpieli z tej samej serii, a skalp spryskałam Eliksirem ziołowym GP. Na końcówki użyłam mieszanki składającej się z Jedwabiu oraz Olejków orientalnych z Marion. Oba kosmetyki w duecie jakoś dobrze działają :) Tego dnia zaczęłam też pić herbatki z pokrzywy - mam nadzieję, że pomoże na wypadanie :)
Marion, Nature Therapy, 60 sekundowa maseczka do włosów, ocet z malin i koktajl owocowy
Ekspresowa maseczka dla zabieganych. Wystarczy jedna minuta by włosy były wygładzone i miękkie w dotyku, do tego pachną malinami. Maseczka kosztuje jakieś 2-3 złote (Leclerc), przy krótkich włosach starczy na dwa użycia. Fajna sprawa w podróży, albo kiedy nie mamy czasu na dłuższe zabiegi. 

17. września - środa
Postanowiłam kupić zachwalane mleko kokosowe i zmieszałam je z szamponem Alterra (Volumen Shampoo) w stosunku 1:1. Takim miksem umyłam włosy, a na końcówki nałożyłam serum z Hask. Mleko kokosowe sprawiło, że moje włosy były puszyste, ale nie napuszone.
20. września - sobota
Na godzinę przed myciem nałożyłam olej Bio Amla, który zmyłam szamponem Alterra 2w1. W skalp wmasowałam nowość u mnie - Odżywkę Jantar. Nabyłam ją, ponieważ lecą mi włosy, a po kozieradce skóra głowy mnie tak swędzi, że jest to nie do wytrzymania. Mam nadzieję, że Jantar się u mnie sprawdzi :) Na końcówki użyłam Jedwabiu Marion.
22. września - poniedziałek
Z rana umyłam włosy Brzozowym szamponem Malwa Gloria, a następnie spryskałam je Błyskawiczną odżywką nawilżającą Marion, która jest niezastąpiona przy rozczesywaniu. W skalp wmasowałam Jantar, a na końcówki użyłam Jedwabiu z Marion.
Tego dnia, późnym wieczorem, postanowiłam pofarbować włosy, bo poprzednia farba prawie mi się wypłukała. Miałam przez to kilka kolorów na głowie - rudy, czerwony, brązowy, czarny i nie wyglądało to za dobrze. Użyłam więc farby Revia w kolorze 08 Wiśnia, potem nałożyłam odżywkę dołączoną do farby, a po spłukaniu w końcówki wmasowałam serum z Hask.
Skład farby i odżywki:
Kolor wyszedł ciemny, ma taki czerwono-miedziany połysk. Załączam zdjęcie, na którym nic nie widać:
23. września - wtorek
We wtorkowy poranek próbowałam się pozbyć zapachu farby z włosów i zaczęłam na bogato - stworzyłam maseczkę z mleka kokosowego, miodu i olejku arganowego. Zmieszałam to w jakichś tam swoich nielogicznych proporcjach, w każdym razie starczyło na całe włosy. Po 25 minutach mieszankę zmyłam szamponem Alterra (Volumen Shampoo), spryskałam włosy Błyskawiczną odżywką Marion. W skalp wmasowałam Jantar, a na końcówki nałożyłam ulubiony miks, czyli Jedwab i Olejki orientalne Marion.
Dodam jeszcze, że na minutę przed myciem nałożyłam Gorącą kurację do włosów z olejkami dzika róża i jojoba - saszetka leżała na biurku od jakiegoś czasu i trzeba było jakoś ją wykorzystać :) Trudno mi cokolwiek napisać o tym produkcie. Ma oleistą konsystencję i delikatnie się rozgrzewa na głowie, ale czy kuracja pobudziła moje cebulki włosowe - tego nie wiem :) Saszetkę kupiłam za jakieś grosze w Leclercu.

24. września - środa
Zapach po farbie nadal był wyczuwalny na włosach, więc znów postanowiłam je umyć, bo nie mogłam już tego ścierpieć. Jako że włosy potrzebują więcej oczyszczania, użyłam Brzozowego szamponu Malwa Gloria. Rano w mieszkaniu miałam tylko 17 stopni (o zgrozo!) i nie chciało mi się robić żadnych maseczek czy innych zabiegów. Spryskałam więc czuprynę Błyskawiczną odżywką nawilżającą Marion, w skalp wmasowałam Jantar, a na końcówki nałożyłam serum Hask.
Po nieudanym eksperymencie z kozieradką próbuję zahamować gubienie sierści, ale idzie jakoś opornie. Eliksir Ziołowy z Green Pharmacy niespecjalnie się sprawdził, chociaż jak zauważyłam, (chyba) wyrosło mi trochę nowych włosów. Trudno mi powiedzieć, czy serio tak jest, bo jakoś wcześniej się swej głowie nie przyglądałam :D Ostatnio po tej pokrzywie mam wrażenie, że włosów leci odrobinę mniej. No cóż, zobaczymy co będzie dalej i czy Jantar zadziała :)

Z racji tego, że miałam nic nie kupować, musiałam sobie coś kupić :D W Lidlu nabyłam 2 puszki mleka kokosowego (jedno za 3.99, a za taką puszkę normalnie w Stokrotce 10 zł :O), w Biedronce wzięłam 950 ml szamponu Romantic za 7.80. Niedawno w Lublinie odkryłam sklep, gdzie można kupić rosyjskie (i nie tylko) kosmetyki (jest tam masa dobroci!) i na początek kupiłam sobie szampon-aktywator wzrostu włosów, a dla koleżanki wybrałam maskę ekspresową z Łaźni Agafii. W Rossmannie nabyłam słynny Jantar oraz szampon Alterra Papaja i bambus (miałam go kiedyś i był spoko).

I tak prezentuje się kolejny dzienniczek. Trochę zmieniam, wprowadzam inne produkty. Dobrze, że to zapisuję, przynajmniej ogarniam co i jak się sprawdza :D
Jak tam Wasza pielęgnacja? :)

2 komentarze:

  1. Twój pamiętnik mówi mi, że masz mnóstwo kosmetyków do włosów, których bardzo zazdroszczę :) Aczkolwiek sama mam swoje ulubione sprawdzone produkty i chyba nie będę za szybko testować czegoś innego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, ostatnio mi się tego namnożyło, ale zawsze miałam mnóstwo szamponów. Lubię różnorodność w mazidłach :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! :* To bardzo motywuje do pisania :) Na komentarze odpowiadam pod danym postem.
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj. ;)
Na pewno Cię odwiedzę i jeśli będę miała coś do napisania, skomentuję ;)