wtorek, 25 listopada 2014

Gumki do włosów - Invisibobble i chińska inspiracja

Cześć!
O gumkach Invisibobble napisano już wszystko, ale i ja postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze. Mam już je od jakiegoś czasu, kupiłam żółtą i niebieską w sklepie ezebra (5 zeta za sztukę). Nie mogłam ich nie kupić, bo według blogerek Invisibobble to must have, must try, gadżet i hit stulecia.
Do tego jakiś miesiąc temu znalazłam u Chińczyka coś podobnego do Invisibobble i to za 1,50 zł. Czy dzień zakupu tych gumek był dniem, który zmienił moje życie? O tym niżej :)

Na górze gumki Invisibobble, na dole gumka od Chińczyka
 Invisibobble
 Niebieska tuż po zakupie
Żółta tuż po zakupie
Gumka od Chińczyka

Przyznam, że nie cierpię związywać włosów. Wystarczy, że nawet gdy delikatnie je zwiążę, zaczyna mnie boleć skóra głowy i włosy. Unikam więc jak ognia tej tortury. Poza tym najzwyczajniej w świecie nie umiem nic zrobić z włosami poza kucykiem czy koczkiem, a w tym nie czuję się najlepiej.
Gumki do włosów jednak się przydają, choćby na budowie czy w warsztacie (wtedy musze mieć związane kłaki). Zdecydowałam się więc na słynne Invisibobble. Zdziwiłam się, że są takie malutkie, ale wystarczyło raz związać włosy i już się rozciągnęły. Przypominają mini telefoniczny kabel i potrafią wywołać salwę śmiechu ("Co ty masz we włosach, co to za kabel? Hahahahahahahaha!!"). Podobnie jest z chińską gumką - również przypomina kabel od telefonu, jednak nieco grubszy i przez to ta gumka prawie się nie rozciągnęła. Jest nieco twardsza, ale "działa" tak samo jak Invisibobble.
Invisibobble miały być rewolucją - zero ciągnięcia czy wyrywania włosów, brak metalowych łączeń. Wszystko za 5 zeta za sztukę (gumki generalnie są dostępne w zestawach po 3 sztuki). No wszystko ładnie i pięknie, ale moja zwykła frotka z zestawu gumek za 5 zeta też nie ma metalowych łączeń, nie ciągnie za kłaki, nie wyrywa, nie zsuwa się. Szału nie ma, jakoś mnie ta rewolucja nie rusza.

Macie gumki Invisibobble, jesteście zadowolone? :)

10 komentarzy:

  1. Mam takie same odczucia co do gumek invisibobble ;-) kupilam z ciekawosci i stwierdzam, ze pozostane przy zwyklych frotkach za pare groszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam takie gumki, ponieważ dostałam je jako dodatek przy zakupie ze sklepu japan style, jednak zdecydowanie wolę frotki.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie kupuje tego zachwytu nad nimi, moim zdaniem są do bani

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do bani może nie, ale faktycznie, mnie nie zachwycają.

      Usuń
  4. Mam i dla mnie sprawdzaja sie super, bo czesto nosze wysoki kucyk, a z normalna gumka towarzyszy mi uczucie ciagniecia za cebulki, z invisibobble problemu nie ma :) ze wzgledu na cene bardzo je pilnuje wiec poki co nic nie zgubilam :D gdy sie rozciagna wkladam je do kubeczka i zalewam wrzatkiem, po chwili sa jak nowe :) buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że się sprawdzają :) Mnie cebulki bolą przy wszystkich gumkach. Też się boję, że zgubię te gumki :D

      Usuń
  5. Ciekawa jestem tych gumek, ale zawsze jak już po nie sięgam to wydaje mi się, że tyko poplątają mi włosy i rezygnuję z zakupu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się tego obawiałam, ale nic takiego się nie dzieje :)

      Usuń
  6. Mam i noszę cały czas. Nie wyobrażam sobie teraz nosić czego innego bo związane włosy mam praktycznie zawsze. :)
    Mam bardzo cienkie włosy, nie jest ich dużo więc fotka by głupio na nich wyglądała :D a te gumeczki są wybawieniem ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :* To bardzo motywuje do pisania :) Na komentarze odpowiadam pod danym postem.
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj. ;)
Na pewno Cię odwiedzę i jeśli będę miała coś do napisania, skomentuję ;)