piątek, 21 listopada 2014

Maska drożdżowa, woda brzozowa, Rzepa - podsumowanie kuracji

Hej!
Nadszedł czas podsumowania kuracji do włosów, które ostatnio lądowały na mej głowie. Po nieudanym eksperymencie z Jantarem, postawiłam na inny, zachwalany produkt w blogosferze - Kurację Rzepa z Joanny. Dodatkowo robiłam maseczki drożdżowe na skalp, a wcześniej wspomagałam się Wodą Brzozową. Zapraszam do czytania, jak sprawdziły się u mnie poszczególne produkty :)

Maseczka drożdżowa na skalp
Tej maseczki używam już od końca sierpnia (według mojego dzienniczka dokładnie od 31.08), jest więc to dość długi okres. Na początku mieszałam drożdże, Emulsję Gloria oraz Olejek łopianowy z Green Pharmacy, ale potem zaczęłam dodawać jeszcze Serum wzmacniające firmy Anna. Przepisu nie będę ponownie pisać, bo powstała na jego temat już osobna notka. Staram się stosować maskę przynajmniej 1-2 razy w tygodniu i nałożyć ją przynajmniej na pół godziny pod czepek. Lubię to robić, bo włosy rosną szybciej, są wzmocnione - takie są moje odczucia, bo czuję różnicę :D Jest to moja ulubiona maska na skalp. Poniżej zaprezentuję Wam składy poszczególnych produktów, jakich używam do mieszanki.

Anna, Serum wzmacniające - kosztowało dychę w Jasmin

Biedronka, Drożdże wyborne - jakieś 80 groszy w Biedrze

Green Pharmacy, Olejek łopianowy z czerwoną papryką - ok. 8 złotych w Rossmannie, Naturze

Gloria, Emulsja do włosów - 4 złote w Auchan


Joanna, Rzepa, Kuracja wzmacniająca
Już od dawna polowałam na tę Kurację, ale nigdzie nie widziałam jej stacjonarnie. Zdążyłam o niej zapomnieć, ale dojrzałam ją w Ezebrze za 7 zeta, więc nie mogłam nie kupić. Dozownik to mistrzostwo świata - aplikacja produktu jest mega wygodna. Kurację stosowałam przez 2 tygodnie, czyli tyle, ile zaleca producent. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie przyjemne mrowienie skóry głowy po aplikacji i wrażenie chłodu. Zauważyłam, że włosów leci zdecydowanie mniej. Zapach Kuracji jest niezbyt miły dla mojego nosa, ale da się przeżyć (nie wywraca mnie :D). Teraz zrobię przerwę od tego produktu, ale potem znowu do niego wrócę.

Gloria, Woda brzozowa
To może być produkt nieco dyskusyjny, bo zawiera alkohol, który nie każdemu pasuje. Ja jednak używam takich wód już od jakiegoś czasu i nie zauważyłam, żeby coś złego działo się z włosami czy skórą głowy. Woda brzozowa wzmacnia cebulki włosów i sprawia, że mniej się przetłuszczają. Wadą jest butelka, bo nie ma aplikatora i trzeba albo wlać trochę płynu do miseczki, albo powoli wylewać na palce (tylko można wylać za dużo). Plusem jest za to cena - 3 złote w Auchan, ale taką wodę z innych firm można kupić też w kioskach i małych drogeriach. Staram się ją stosować regularnie i wcierać po każdym myciu (chyba, że używam innej kuracji, ampułek itd).

Na koniec pokażę Wam moje włosy. Niestety, zdjęcia nie są miarodajne, ale ja nie umiem zmierzyć sobie długości. Tutaj niestety tego nie widać, ale naprawdę sporo odrosły.
z lewej - włosy 7. października po ścięciu, z prawej - włosy dzisiaj, czyli 21. listopada

W skrócie - ze wszystkich kuracji wymienionych w poście jestem mega zadowolona. Włosy są mocniejsze i nie wypadają tak jak wcześniej (jeszcze niedawno moje kudły były w każdym kącie na stancji O.o).

Stosowaliście coś z wymienionych kuracji czy produktów? Co u Was się sprawdza na porost i wypadanie? :)

15 komentarzy:

  1. Stosuje Glorie, kiedys uzywalam Jantar ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jantar też miałam, kiedyś o nim pisałam :D

      Usuń
  2. nie stosowałam nic z tych kuracji, ale z chęcią wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  3. Na zdjęciu faktycznie nie widzę różnicy, ale wierzę Ci na słowo :D Taką maseczkę na skalp może i ja sobie zafunduję? 1-2 razy w tygodniu to do przeżycia, gdybym musiała pilnować tego codziennie, to bym zwariowała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Używałam ten olejek z papryczką. U mnie w przyspieszaniu włosów dobrze sprawdziły się wewnętrzne kuracje CP i drożdże Lewitan;) Stosowałam też wcierki z kozieradki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kozieradka też była już na mej głowie :D

      Usuń
  5. musze wypróbować wodę brzozową w końcu

    OdpowiedzUsuń
  6. Jantar to moim zdaniem ściema, w ogóle nie działa :P z maseczką drożdżową się niestety nie polubiłam, ale drożdże do picia uwielbiam :) teraz wcinam skrzyp w tabletkach, zobaczymy jak to zadziała na przyrost włosów, pewnie na koniec listopada coś o tym napiszę u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O bez kitu, Jantar to tragedia. Jestem ciekawa, jak się skrzyp sprawdzi. Ja stosowałam przez pół miesiąca :D

      Usuń
  7. Miałam kiedyś kurację rzepy - kupiłam dla buteleczki z dozownikiem, która służy mi do dziś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zostawiam buteleczkę, przyda się :D

      Usuń
  8. Nie znałam tej kuracji. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś piłam skrzyp i pokrzywę, ale zawsze po nich miałam okropny wysyp na twarzy. Jeśli chodzi o wcierkę to moją ulubioną jest właśnie Joanna. Dla mnie jest najlepsza. Przerabiałam też temat kozieradki, ale jak to się mówi szału nie ma ;/. Obecnie borykam się z jesiennym wypadaniem włosów i stosuję 2 wcierki do włosów, plus chce zacząć wcierać olejek rycynowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja piłam pokrzywę i wcierałam kozieradkę, ale o tym już pisałam. Kozieradka niestety powodowała takie swędzenie głowy, że masakra ;/

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! :* To bardzo motywuje do pisania :) Na komentarze odpowiadam pod danym postem.
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj. ;)
Na pewno Cię odwiedzę i jeśli będę miała coś do napisania, skomentuję ;)