wtorek, 30 grudnia 2014

Denko grudzień 2014

Hej! :)
Koniec grudnia, a więc czas na denko. Ostrzegam - jest tego duuużo ;) Zapraszam! :)

Kolorówka
Essence, Błyszczyk do ust 05 Super Girl - ładnie błyszczy, ale jest trochę klejący. Zmienił nieco konsystencję, a już trochę go mam, więc muszę go wyrzucić.
Virtual, Satin Smooth Make up Base - silikonowa baza pod makijaż, która dobrze się spisywała. Nie zużyłam jej do końca, bo termin przydatności był bardzo krótki, a poza tym zmieniła konsystencję.
Paese, Baza pod cienie do powiek - nie byłam z niej zadowolona, nie przedłużała trwałości cieni. Wolę jednak bazę z Hean.
Catrice, All matt plus, 010 Light Beige - ten podkład powinien trafić do listopadowego denka, ale liczyłam, że coś jeszcze z niego wycisnę. Bardzo dobry jasny i kryjący podkład.

Pielęgnacja twarzy
Avon, Anew, Preparat oczyszczający do twarzy w kremie - co prawda nie zawiera SLS, ale ma zbyt "ciężką" konsystencję jak dla mnie i zbyt duszący zapach. Miałam też wrażenie, że wysuszał.
Ziaja, Ulga, Peeling enzymatyczny - ulubieniec i ratunek dla mej skóry :) /recenzja/
Ziaja, Liście zielonej oliwki, Maska kaolinowa z cynkiem oraz Maska regenerująca; Maska nawilżająca, Maska anty-stress, Maska oczyszczająca - wszystkie wymienione maseczki przypadły mi do gustu. Mają dobre działanie, są tanie i łatwo dostępne.
Eveline, 8w1, Chłodząca maseczka + peeling - nie zlikwidowała zmarszczek, zachwianego owalu twarzy (eee?) czy przebarwień, ale mimo wszystko fajnie było posiedzieć mając ją na twarzy :D
Laura Conti, Czekoladowa maseczka dotleniająca - oooooo tak, uwielbiam! Odświeża skórę i sprawia, że jest miękka, a do tego pachnie czekoladowo :)
Love Me Green, Energising face peeling - miał mało drobinek i pachniał zbyt dziwnie. Dla mnie ok ze względu na nieostre drobinki, ale pewnie dla wielu by się nie nadał.
Derma V10 Tech Solutions (jak to nazwa firmy, to w życiu nie pomyślałabym, że to firma kosmetyczna...), Deep Cleansing Nose Strips - nic o nich nie powiem, bo miałam tylko jeden płatek, który sprawił, że nochal już się tak nie świecił.
Malwa, Maseczka do twarzy/Peeling enzymatyczny, Tibetan Energy - kupiłam ten peeling ze względu na ekstrakt z miłorzębu na 3 miejscu w składzie. Przyznam, że nawet ma dobre działanie, chociaż nie aż tak dobre jak peeling enzymatyczny z Ziaji.
Ziaja, Liście manuka, Żel myjący - jestem totalnie na nie ze względu na "ciężką" konsystencję tego żelu i SLS w składzie, którego nie lubię w produktach do mycia twarzy.

Pielęgnacja ciała
Isana, Dezodorant w sprayu ultrasensitive i Isana, Dezodorant Exotic - używałam ich naprzemiennie, stąd aż dwa w denku. Ogólnie spoko, ale jakoś mnie nie zachwyciły. Nie podrażniają i są niedrogie.
Isana, Olejek pod prysznic z melonem i gruszką - nie przypominało mi to olejku, tylko raczej żel pod prysznic. Ale to nieistotne, lubię żele z Isany. Ten zapach był obłędny! :)
Ziaja, Bloker - użyłam go ze 3 razy, ale tak mnie po nim swędziało, że go wyrzucam. Wiem, że u wielu osób się sprawdza, więc super. U mnie nie, więc bloker powita dziś śmietnik.
Alouette, Chusteczki nawilżane - super sprawa, a do tego w praktycznym pudełku. Fajny produkt do szybkiego odświeżenia rąk.
Cleanic, Dezodorant w chusteczce - znalazłam go na dnie mojej torby. Zużyłam kilka chusteczek w podróży, bardzo fajny pomysł na szybkie odświeżenie (zwłaszcza w upały). Reszta mi niestety wyschła, bo totalnie o nich zapomniałam :D
Crystal Essence, Mineralny dezodorant w chusteczce - kolejny awaryjny produkt w kosmetyczce. Nie podrażnia i ładnie pachnie, więc na podróż czy sytuację kryzysową ok :D
GoPure, Chusteczki odświeżające - kupiłam je w 3-paku w Biedrze. Fajny, praktyczny produkt do torebki.
Macadamia Oil Extract Foot Pack - mocno nawilżająca skarpetko-maska do stóp z efektem chłodzenia. Rzeczywiście nawilżała, ale nie spodobał mi się ten chłodzący efekt. Jeszcze długo po użyciu maseczki było mi zimno w stopy :(

Pielęgnacja włosów
Green Pharmacy, Olejek łopianowy ze skrzypem polnym - dodawałam go do maseczki drożdżowej i nie wiem, jak działa solo. W mieszance spisywał się bardzo dobrze :)
Gloria, Woda brzozowa - co jak co, ale lubię wcierać wodę brzozową, bo dobrze działa na moje cebulki włosowe. Do tego jest niedroga, ale trzeba z nią uważać, bo zawiera alkohol.
Isana, Szampon przeciwłupieżowy - kupiłam go po tym, jak zauważyłam łupież spowodowany Jantarem. Szybko uporał się z problemem, a do tego jest niedrogi (w promocji 3 zeta!).
Anna, Serum wzmacniające do włosów, pokrzywa - używałam jej jako dodatku do maseczki drożdżowej. Fajny produkt, na pewno wzmacnia cebulki. Teraz zabieram się za testowanie innej wersji :) /podsumowanie kuracji/
Dabur, Olej do włosów Amla - baaaardzo fajny indyjski olejek. Sprawiał, że włosy były miękkie i gładkie. /recenzja/
Gloria, Emulsja do włosów - moja ulubiona! Ostatnio nie używałam jej solo, jedynie jako dodatku do maseczki drożdżowej. Wszystko dlatego, że jest strasznie lejąca, a przez to mało wydajna. A nie chce mi się jechać po zapasy :D /recenzja/
Venita, Pianka koloryzująca, 31 ognisty wulkan - kupiłam ją, bo chciałam zaszaleć z kolorem. Miałam już wcześniej kolor różowy i niebieski. Wyszedł piękny czerwony kolor, ale widoczny tylko pod światło. Całkiem ładnie to wyglądało :)
Marion, Detox HairLine, Terapie do włosów i skóry głowy - fajne duety do oczyszczania :) /recenzja/
Marion, Jedwabna kuracja, Maska rozświetlająca włosy - to raczej maseczka "bankietowa", żeby np. przed wyjściem poprawić wygląd włosów. W każdym razie po jej użyciu włosy są miękkie i wygładzone. /recenzja/
Marion, Regenerująca maska ożywiająca kolor włosów czerwonych - dobre rozwiązanie, by odświeżyć kolor, ale efekt nie jest długotrwały. W dodatku trzeba uważać, by nie zabrudzić nią skóry głowy i wszystkiego wokół siebie.

Perfumy
Yodeyma, Red - co prawda wolę słodsze zapachy, ale ta próbka przypadła mi do gustu. Producent opisuje ten zapach następująco: nuta orientalno-korzenna, niezwykle kobieca. Może to śmieszne, ale mnie osobiście kojarzy się z piosenką Taylor Swift "Red". Loving him is like driving a new Maserati down a dead end street....

I to tyle :) Tak, wiem, że jest tego dużo, ale najzwyczajniej w świecie chcę zużyć to, co tylko mogę. Nie mam miejsca na przechowywanie tych rzeczy, więc je zużywam.
Miałyście coś z tych rzeczy? Jak tam Wasze denka? ;)

6 komentarzy:

  1. Spore denko :) Podkład z Catrice bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham olejki GP :) i maseczki ziaji

    OdpowiedzUsuń
  3. no sporo tego miałaś ;) żele z Isany lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę pokaźne denko :) U mnie jest zawsze tak, że jak się kończy to nagle wszystko i pudełko ze zużytymi kosmetykami rośnie :) Maseczki z Ziaji są bardzo fajne i tanie, mam ciągle jeszcze olej Amla i sprawdza się przyzwoicie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Maseczki z Ziaji lubię i ja :)
    A żel z Isany miałam tylko raz i jak dla mnie to taki niewydajny średniaczek. W zapasach mam za to wersję z pingwinkiem i mam nadzieję, że ten będzie lepszy, bo opakowanie jest urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo zużyłaś :) Ale chyba jeszcze nic nie miałam z Twojego denka..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :* To bardzo motywuje do pisania :) Na komentarze odpowiadam pod danym postem.
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj. ;)
Na pewno Cię odwiedzę i jeśli będę miała coś do napisania, skomentuję ;)