poniedziałek, 15 grudnia 2014

Jedwabna kuracja Marion

Cześć!
Mam dla Was dzisiaj recenzję fajnego i niedrogiego produktu do zabezpieczania końcówek, którego ostatnio namiętnie używam :)
Marion, Natura Silk, Jedwabna kuracja świetlisty połysk
Już nie raz wspominałam Wam o tym "zabezpieczaczu" końcówek, ale wszystko dlatego, że jest to naprawdę dobry produkt. Co prawda jest to typowe silikonowe serum, jednak moje włosy bardzo się z nim polubiły. Wystarczy kropelka, a końcówki od razu są miękkie i wygładzone. Zazwyczaj mieszam tę kurację wraz z olejkiem orientalnym z tej samej firmy (po pół pompki) - to akurat mój ulubiony duet :) Produkt nie jest drogi, kosztuje ok. 10 zł za pojemność 50 ml (albo jakieś 5 zeta za 15 ml) i można go kupić w Leclercach, Jasmin i Naturze.

Macie, używacie? :)

11 komentarzy:

  1. nie używałam, chociaż przydałby mi się taki zabezpieczacz. mam z Marion spray termoochronny, który świetnie się sprawuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten spray termoochronny też miałam, tylko dawno i nie wiem, czy dobrze się spisywał :D

      Usuń
    2. Ja właśnie mam ten termoochronny :D W sumie coś tam daje, ale ja suszę włosy ze 3 razy w roku max i muszę go zużyć, żeby nie musieć wylewać :) Więc pryskam go na włosy normalnie jakby to była odżywka w sprayu :)

      Tego silikonowego serum nie miałam, kiedyś miałam go na chciejliście po wielu ochach i achach, ale mam kilka buteleczek pseudo-jedwabiu (;)) na zużycie, więc powinnam się na tym skupić :)

      Usuń
    3. Ja z kolei mam 3 zabezpieczacze, ale dwa z nich dostałam i używam zamiennie. Zawsze to jakaś różnorodność :) Sprayu termoochronnego używałam też jako odżywki, ale ciężko mi powiedzieć, jak się spisywał. Wolę jednak chyba dwufazówki z Marion :D

      Usuń
    4. To prawda, różnorodność jest ważna :) Ja mam jakiś jedwab Delia, 100 ml, ilość tak koszmarna do zużycia, że brak słów :) Znudził mi się już dawno, ale muszę go szybciej zużyć, żeby się nie zepsuł :P Pozostałe mam nieotwierane, więc mogą sobie leżeć :)

      Usuń
    5. 100 ml to faktycznie sporo. Ja bym pewnie tego nie zużyła, bo by mi się po prostu nudziło z jednym produktem :D

      Usuń
  2. Mam czerwoną buteleczkę termoochronnego serum i to również. Nie wiem, po co mi tyle tego :P Służą mi do zabezpieczania końcówek i przydają się, kiedy muszę na szybko przelecieć włosy suszarką. Tylko jakoś nie podchodzi mi zapach jedwabnej kuracji :/

    PS. Nominowałam Cię do pociągnięcia dalej Liebster Blog Award :) Jeżeli masz ochotę, po szczegóły zapraszam na IzabeLOVE :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, zapach tej kuracji jest taki sobie i nie każdemu musi się podobać ;/ Dla mnie ujdzie w tłoku, chociaż zapach serii termoochronnej też mi jakoś nie podchodzi.
      Na Liebster chętnie odpowiem :)

      Usuń
  3. tego serum jeszcze nie miałam :p akurat kończę wersję z orientalnymi olejkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie do tej kuracji dodaję olejek orientalny i robię miksa :D

      Usuń
  4. Miałam z Marion kurację z olejkiem arganowym, ale średnio się u mnie sprawdziła, dlatego na razie chyba się nie skuszę na inny produkt Marion. W tej chwili wróciłam do Biovax A+E i bardzo je lubię. Planuję zakup Mythic oil z Loreala, który jest już trochę droższy, ale jego pojemność i działanie mam nadzieję, że mi to wynagrodzą.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :* To bardzo motywuje do pisania :) Na komentarze odpowiadam pod danym postem.
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj. ;)
Na pewno Cię odwiedzę i jeśli będę miała coś do napisania, skomentuję ;)