środa, 29 lipca 2015

Korektor Bell Multi Mineral

Hej!
Zapraszam dzisiaj na notkę o moim jednym z moich ulubionych korektorów z lubianej przeze mnie firmy Bell.
Bell, Multi Mineral, Anti-age concealer, nr 1
Korektor kupiłam w Biedronce za parę złotych (już nie pamiętam ile, ale niewiele), potrzebowałam czegoś na już i chwyciłam za ten. Skusił mnie ceną i jasnym kolorem. Jak widać po zdartych napisach, mam go już jakiś czas i jestem bardzo zadowolona. Korektor nie jest co prawda mocno kryjący, ale radzi sobie z moimi przebarwieniami czy zaczerwienieniami. Nieco kiepsko sprawdzał się pod oczami, ale ja mam bardzo ciemne cienie, które do końca ciężko zakryć (pod oczy wolę jednak Wibo Deluxe Brightener) . Trochę jednak je zakrywał i co najważniejsze, nie rolował się, nie ciemniał i pozostawał na swoim miejscu do końca dnia. Ten korektor spełnia moje oczekiwania, więc pewnie jeszcze nie raz wyląduje w mojej kosmetyczce :)

Macie, używacie? :)

poniedziałek, 27 lipca 2015

Cień do powiek Wet N Wild Suede

Cześć!
Dzisiaj chcę Wam pokazać piękny niebieski cień do powiek. Uwielbiam takie kolory i mam ich trochę w kolekcji. Ale niebieskości nigdy dość! :)

Wet N Wild, ColorIcon Eye Shadow SIngle, E3071 Suede
Uwielbiam takimi kolorami podkreślać dolną powiekę, a czasem wykombinuję makijaż z takim cieniem w roli głównej. Dlatego takie niebieskości z radością witam na pokładzie :) Cień z Wet N Wild dostałam od koleżanki, bo kosmetyki tej firmy ciężko kupić w Polsce. Cieszę się, że mogę wypróbować coś jeszcze oprócz wspaniałej paletki Comfort Zone. Cień jest mega napigmentowany i zawiera niewielkie drobinki brokatu. Nie osypuje się i nie pyli. Najczęściej nakładam go na kredkę Smart Girls Get More i przez cały dzień się na niej trzyma.
Z cienia jestem bardzo zadowolona i jak wpadnie Wam w łapki to polecam wypróbować :)

Macie coś z firmy Wet N Wild? :)

sobota, 25 lipca 2015

Dziewczyno, weź go do ręki

Cześć!
Tytuł może jest dwuznaczny, ale może to i lepiej, bo dotrze do większej ilości osób.  Dzisiaj o małym i niepozornym "gadżecie", który towarzyszy mi od ładnych paru lat.
Z tym oto gagatkiem nie rozstaję się nigdy. Gaz pieprzowy mam zawsze przy sobie, tylko co jakiś czas kiedy kończy się jego ważność, kupuję kolejne opakowanie. Gaz noszę w zasięgu mojej łapy - nigdy w torebce. Jeżeli ktoś/coś mnie zaatakuje, całe wieki zajmie mi wygrzebanie go z galaktyki torebki. W życiu są różne sytuacje i nie ma co zakładać, że "mnie nic złego się nie stanie". Poznałam sporo dziewczyn, jednak żadna gazu nie nosiła ze sobą. Opowiadały mi za to o tym, że nie raz znalazły się w niebezpiecznych sytuacjach lub bały się wracać po nocy do domu. Gaz służy do samoobrony właśnie w niebezpiecznych sytuacjach i najtańszy kupicie już za 15-20 złotych (w sklepach z militariami, bronią lub internecie). To niedużo, a może pomóc i ocalić życie. Do tego jest prosty w obsłudze i nie wymaga pozwolenia.
Ja szczęśliwie nigdy nie musiałam z niego korzystać, co nie znaczy, że mnie nic złego nie spotka. Wolę jednak gaz mieć ze sobą. Wam też doradzam zakup i życzę, żebyście nigdy nie znalazły się w niebezpiecznej sytuacji.
Pozdrawiam.
Majek.

czwartek, 23 lipca 2015

Paletka W7 In the city

Cześć!
Dzisiaj post o nowej paletce w mojej kolekcji. Mam ją od soboty, więc będzie to bardziej pierwsze wrażenie niż recenzja :)
W7, In the city, Natural nudes, Eye colour palette


Kolory na ręku, bez żadnej bazy. Ciężko było mi oddać je na zdjęciu, na żywo wyglądają zdecydowanie lepiej i intensywniej. Na górze: Wigwam, Troy, Brass; na dole: Touch, Autumn, Andrea:
Paletki W7 w metalowych opakowaniach kusiły mnie już od dawna, zwłaszcza te większe. Niestety, nie był mi chyba pisany ich zakup :D Za to gdy zobaczyłam mniejsze paletki In the city oraz In the mood to przepadłam. Mimo że mam mnóstwo różnych palet, to jednak zapragnęłam mieć taką niewielką w metalowym opakowaniu, żeby zabierać ją ze sobą na wyjazdy. Mój wybór padł właśnie na In the city, bo ta kolorystyka przypadła mi do gustu. Paletę kupiłam w sklepie Cocolita za 14.90 zł (swoją drogą polecam ten sklep - zamówienie składałam w piątek rano, a w sobotę rano paczka czekała już w Paczkomacie).
Paleta jest absolutnie piękna. Ma idealne kolory do codziennego makijażu, a i da się nią zmalować coś na wieczór. Można nią wykonać cały makijaż oka, bo jasne cienie też są dobrze napigmentowane i nie trzeba ze sobą targać dodatkowego cienia do wyrównania koloru powieki czy do rozcierania. Cienie na odpowiednio przygotowanej powiece trzymają się cały dzień. Jedyna ich wada to to, że pylą się przy nakładaniu.
Ja z zakupu jestem bardzo zadowolona i chyba pokuszę się o jeszcze jakąś paletkę z tej firmy :D

Macie cienie z W7? Jak się sprawują? :)

wtorek, 21 lipca 2015

Woda brzozowa Isana

Cześć!
Zapraszam dziś na recenzję wcierki do włosów z Rossmanna. Woda brzozowa Isana skusiła mnie dużą pojemnością (500 ml) oraz niską ceną (6.79 zł w cenie regularnej). A że ja wcierki baaardzo lubię, zabrałam się za używanie. Niestety, nie zużyłam nawet połowy opakowania....

Isana, Haarwasser Birke, Woda brzozowa
Nie miałam okazji sprawdzić, czy woda działa, bo... dostałam po niej łupieżu. To nie pierwszy tego typu przypadek u mnie, bo w zeszłym roku to samo stało się po Jantarze. Najciekawsze jest to, że według producenta woda nadaje się też do skóry głowy z łupieżem. Chyba dla mego skalpu skład tej wcierki jest zbyt bogaty, bo najlepiej sprawdza się u mnie woda brzozowa Gloria (5 składników). Nie odradzam zakupu, bo za tę cenę można wypróbować - a nóż widelec się sprawdzi :) Chyba, że macie kapryśną skórę głowy :D

Macie, używacie? :)

sobota, 18 lipca 2015

Pianka Venita Jasna czerwień | trwałość + analiza składu

Cześć!
Dziś ponownie o genialnym produkcie, jakim jest pianka do włosów firmy Venita. Tym razem napiszę co nieco o trwałości oraz dorzucę analizę składu. O efektach pisałam w tym poście.

Venita, Venita, Trendy Color Mousse, Pianka koloryzująca, 34 Jasna czerwień
Analiza składu:
Aqua (woda), Propane (substancja umożliwiająca rozpylanie produktu), Butane (rozpuszczalnik), Cetrimonium Chloride (substancja kondycjonująca włosy, ułatwia rozczesywanie, wygładza, nadaje połysk; antystatyk; konserwant), Propylene Glycol (humektant), Cocamidopropylamine Oxide (substancja wygładzająca; antystatyk; zwiększa lepkość produktu), PEG-12 Dimethicone (emolient), Panthenol (prowitamina B5; humektant), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (emulgator, substancja usuwająca zanieczyszczenia tłuszczowe ze skóry), 4-amino-3-nitrophenol (barwnik), Basic Red 51 (barwnik), Parfum (kompozycja zapachowa), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant), Limonene (substancja zapachowa, imituje zapach skórki cytrynowej), Linalool (substancja zapachowa, imituje zapach konwalii)

Trwałość: 
Zdjęcie z dzisiaj robione telefonem. Włosy świeżo po koloryzacji i laminowaniu Marion, w ostrym słońcu

Na początku przypomnę, że mam włosy rozjaśniane (doszło do tego całkiem niedawno) i z tego powodu wszystko wypłukuje się bardzo szybko. Do tego czerwień ma to do siebie, że szybko znika z włosów, a pianka z Venity nie jest farbą - jest to koloryzacja półtrwała. Nie można więc oczekiwać tego, co po trwałej farbie. Jasna czerwień trzyma się u mnie do max półtora tygodnia, co nie jest takim słabym wynikiem. Kiedyś, po pierwszym rozjaśnianiu, używałam trwałej farby (Garnier Color Naturals) i kolor wypłukiwał się już po dwóch tygodniach. Jestem baaardzo baaardzo zadowolona z tej pianki i polecam Wam wypróbować. Jest w czym wybierać - jest aż 11 kolorów.

Macie, używacie? :)

wtorek, 14 lipca 2015

Odżywka regenerująca Damaged & dry Life

Hej!
Dzisiaj o moim absolutnym hicie. Miałam już masę przeróżnych odżywek, jednak albo po kilku użyciach przestawały się sprawdzać, albo miały przeciętne działanie. Tym razem znalazłam dla siebie coś, co świetnie się sprawdza (w końcu!).

Life, Damaged & Dry, Argan oil & Keratin, Odżywka regenerująca
Odżywkę nabyłam w Super Pharm za 8-9 złotych (400 ml), skuszona parafiną w składzie. Wspominałam już nie raz, że moje włosy kochają parafinę. Obawiałam się olejku arganowego, tylko patrząc na skład zaczęłam się zastanawiać gdzie on jest. Chyba tylko w nazwie.
Produkt zaczęłam testować zanim rozjaśniłam włosy i trochę obawiałam się, że po rozjaśnieniu nie będzie tak super działać. A tu miła niespodzianka! Włosy są miękkie, gładkie, błyszczące, dociążone ale nie za ciężkie i nie pooblepiane. Obawiałam się, że parafina może obciążać włosy, ale nic z tych rzeczy. Nie ma mowy o strąkach (w końcu! :D). Używam jej prawie po każdym myciu i wciąż działa tak samo dobrze.
Jestem zadowolona z tej odżywki i polecam ją, jeśli Wasze włosy lubią parafinę :)

Macie, używacie? A może macie coś innego z firmy Life godnego polecenia? :)

niedziela, 12 lipca 2015

Podsumowanie tygodnia (9): Gumofilce, koty, Wilkołak

Cześć!
Zapraszam na kolejne podsumowanie tygodnia! W środę przyjechałam do rodziców pod Wrocław i można powiedzieć, że odpoczywam :) Dlatego dzisiaj pokażę Wam trochę zdjęć zwierzaków. Oprócz byczków i konia będą słodkie kotki. Tradycyjnie dla nielubiących czytać przygotowałam nowości do obejrzenia na końcu notki. Będzie też coś o ciekawej książce. Zapraszam! :)

Najlepsze buty w plener
Uwielbiam poranki u moich rodziców, zawsze wybieram się wtedy w plener. Nie robię jakichś super fotek, ale lubię sobie posiedzieć w roślinach i pofocić. Poranki bywają mokre, do tego dochodzi piach, robaki i takie tam, dlatego wybieram gumofilce. Możecie się śmiać :) Nie mam mokrych skarpet i lepiej się foci. Polecam. Majek.

Troszkę zwierzątek. Słodkie kotki, koń Mustang oraz trzy byczki (Lech, Jarek i Bronek w tle):

John Sandford "Wilkołak"
Książkę wygrzebałam na wyprzedaży z Biedrze za dychę. Lubię książki o zwłokach seryjnych mordercach, chociaż rzadko takowe czytuję, zwłaszcza zagraniczne pozycje. Ale po tej lekturze nabrałam chęci na kolejne kryminały. Nie umiem pisać recenzji książek, w każdym razie powiem tyle, że bardzo mi się podobała :) Może ten porucznik nie bardzo przypadł mi do gustu, ale jakoś go przetrawiłam. Ważne, że fabuła wciągająca :) Jeśli macie kryminały godne polecenia (zwłaszcza polskie), napiszcie mi tytuły w komentarzach :) Dziękuję z góry :D

Troszkę nowości
Książka Anne Berest i Audrey Diwan "Bądź paryżanką, gdziekolwiek jesteś" to prezent od mamy. Ot, taka lekka lekturka, chętnie poczytam.

 Perfumy Bi-es Les Fashion Stiletto to słodziutki zapach idealny dla mnie :)

Na maskę Miracle Hair Mask firmy New Anna Cosmetics miałam chęć już od dawna. Miała być w Dayli, była w Jasmin za mniej niż dychę. Nie mogę się doczekać testowania :)

Na koniec filmy, które nabyłam (każdy za 3 złote): "Yves Saint Laurent", "Kochanie chyba cię zabiłem", "Jutro nie umiera nigdy", "Śmierć nadejdzie jutro", "Licencja na zabijanie".

W sumie to wszystko na dziś, lecę głaskać byczki :P

sobota, 11 lipca 2015

Kilka porad na upalne dni

Cześć!
Upały dały już o sobie znać i na pewno jeszcze dadzą do wiwatu, dlatego postanowiłam napisać zbiór porad, o których warto pamiętać. Mam nadzieję, że na coś się przydadzą :)

Nigdy, przenigdy nie zostawiaj dziecka czy zwierzaka w zamkniętym aucie! Temperatura wewnątrz auta stojącego na słońcu może dojść do nawet 90 stopni Celsjusza. Dla dziecka nawet kilka minut w tak rozgrzanym samochodzie jest niebezpieczne i może zakończyć się śmiercią.  Mimo informacji w telewizji, kampanii, artykułów itd, ludzie nadal nie zdają sobie sprawy z tego, że zostawiają dziecko na pewną śmierć. Bo kilka minut spokoju na zakupach jest ważniejsze...

Nie zapominaj, że zwierzęta również potrzebują więcej wody w czasie upałów. Podczas dłuższych spacerów czy wyjazdu pomocne będą butelki z wbudowaną miseczką. 

Zrezygnuj z herbaty, kawy, słodkich napojów, alkoholu, energetyków i pij dużo wody. Woda najlepiej gasi pragnienie oraz nawadnia organizm. Pamiętaj o tym, że herbatki ziołowe (m.in. wyciągi ze skrzypu, pokrzywy) stwarzają większe ryzyko odwodnienia.

W miarę możliwości nie przebywaj zbyt długo na słońcu. Jeżeli już musisz pozostać na słońcu, wybieraj przewiewne ubrania.

Stosuj kremy z filtrem (nie tylko na plaży). Unikniesz rumienia, bolących pęcherzy i diabelnego pieczenia.

A kiedy już się spieczesz, nie smaruj się tłustym kremem i nie wskakuj do zimnej wody. Lepsze będą okłady z jogurtu, kefiru lub zsiadłego mleka. Na twarzy sprawdzi się maseczka z glinki, łyżki cytryny i łyżki miodu.

Noś nakrycia głowy (nie tylko na plaży). Wybór jest tak duży, że na pewno znajdziesz coś dla siebie.

Jeśli wybierasz się nad wodę i zamierzasz pływać, nie pij alkoholu. Po procentach nagle stajemy się świetnymi pływakami i wtedy łatwo przecenić swoje możliwości.

Pamiętaj, żeby do wody wchodzić powoli i najpierw odrobinę się ochlapać. Ciało musi przyzwyczaić się do zmiany temperatury. Nie wskakuj prosto z plaży do wody (i nikogo nie wrzucaj), bo w takim wypadku można dostać szoku termicznego.

Nie udawaj bohatera kiedy ktoś się topi. Na onecie jest bardzo dobry artykuł o tym jak rozpoznać, że ktoś tonie i co wtedy robić. "Nie toniemy jak na filmach. Dlaczego tak trudno rozpoznać, kiedy ktoś się topi?"

Unikaj forsownych ćwiczeń i wysiłku. Najlepszą porą na ćwiczenia będzie poranek lub wieczór, kiedy słońce już tak nie praży.

Unikaj dużych różnic temperatur (np. między klimatyzowanym autem a skwarem na zewnątrz).

Otwieraj i odsłaniaj okna na noc, kiedy na zewnątrz nie jest tak gorąco.

Zadbaj o klimatyzację w samochodzie. Pamiętaj o jej wyczyszczeniu i zdezynfekowaniu.

czwartek, 9 lipca 2015

Kuracja ochronna UVA+UVB SPF 50+ Ziaja

Cześć!
Dziś tym razem o czymś do twarzy :) Będzie to post o moim ulubionym kremie z filtrem. Używam go stosunkowo od niedawna, więc będzie to pierwsze wrażenie =)

Ziaja Med, Kuracja ochronna UVA+UVB SPF 50+, Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy
Jak tylko zobaczyłam zbliżające się denko mojego filtra z La Roche Posay, postanowiłam ulec namowom koleżanki i nabyć krem z filtrem. Fundusze miałam dość ograniczone i wybrałam się do Ziaji. Nie wiem dlaczego, to był spontan. Miałam do wyboru 3 wersje kremu: matującą, tonującą i przeciwzmarszczkową. Dwie pierwsze odpadły, więc zdecydowałam się na trzecią. Za produkt zapłaciłam 18 złotych.
Jestem naprawdę mega zadowolona z tego kremu! Niewiele produktów do twarzy się u mnie sprawdza, a ten produkt szczęśliwie mnie nie zapycha. Trochę obawiałam się, że może nie nada się pod makijaż, ale przetestowałam go i jak najbardziej się sprawdza. Stanowi coś w rodzaju "bazy" pod makijaż i wszystko ładnie się na nim trzyma, absolutnie nic nie spływa (przynajmniej u mnie tak jest). Nie wysusza skóry, szybko się wchłania. I co najważniejsze - chroni przed promieniowaniem UVA + UVB. W końcu jestem zadowolona z kremu do twarzy :)
Macie, używacie?

wtorek, 7 lipca 2015

Moja przygoda z olejowaniem włosów

Cześć!
Myślę, że nie ma sensu odwlekać tego posta w nieskończoność. Najwyższa pora napisać o tym, jak olejowanie sprawdziło się na moich włosach. Pewnie część osób wyleje na mnie parę wiaderek pomyj, ale trudno :) Muszę w końcu wyznać swe żale i pretensje do całego świata. Bo tak zachwalane olejowanie zniszczyło mi włosy (nieee, to zbyt dramatyczne stwierdzenie!) nie sprawdziło się u mnie.
Na początku zaznaczę, że o włosy nie zaczęłam dbać wczoraj, ale już jakieś 5-6 lat temu wprowadziłam nieco intensywniejszą pielęgnację. Trochę to było bez sensu, bo katowałam się prostownicą (odstawiłam ją ponad rok temu), ale mimo wszystko wiedziałam co w trawie piszczy.
Rok temu postanowiłam jeszcze intensywniej zadbać o włosy. Wszystko dlatego, że marzenie o pięknych włosach dość łatwo można spełnić i to przy niewielkich nakładach finansowych. Wystarczy trochę chęci i czasu, dlatego ruszyłam do boju. Jeszcze bardziej zwracałam uwagę na składy, starałam się regularnie nakładać maski, odżywki, kuracje. Najbardziej sceptycznie byłam nastawiona do olejowania, ale dałam się skusić. Liczyłam na to, że włosy staną się miękkie, błyszczące, wygładzone i zdrowsze. Moim pierwszym olejem był Bio Amla i to od niego zaczęłam całą swoją przygodę w sierpniu rok temu. Włosy bardzo się z nim polubiły (zawiera parafinę), więc kupiłam kolejną butelkę indyjskiego oleju (Dabur Amla). Jednocześnie bardzo chciałam spróbować czegoś bez parafiny, więc zdecydowałam się na olej sezamowy. W tym miejscu zaznaczę, że każdy olej zużywałam regularnie do końca, do ostatniej kropli.
Na początku nie widziałam żadnych efektów, może dlatego, że włosy były zniszczone i nadawały się tylko do ścięcia. Poszłam więc do fryzjera, obcięłam większość zniszczeń (w październiku) i stwierdziłam, że teraz na pewno uda mi się mieć piękne włosy. Olejowałam więc dalej najpierw olejem sezamowym, następnie olejem z pestek winogron, potem lnianym (w międzyczasie miałam jeszcze odlewki innych, ale starczały na kilka użyć). W styczniu ponownie obcięłam włosy i pozbyłam się wszystkich zniszczeń. Byłam mega szczęśliwa i zmotywowana do dalszej pielęgnacji. Ale efektów nie było nadal. Cackałam się z kłakami jak z jajkiem, tu koczek, tu związać, poduszka nie może szarpać!, rozczesywałam TT (BADZIEW stulecia), olejowałam, odżywkowałam, maseczkowałam, nie katowałam prostownicą ani niczym takim. Oleju używałam na różne sposoby - pod odżywkę, na odżywkę, bez odżywki, z mocnym szamponem, ze słabym szamponem, na 15 minut, na pół dnia, w dni parzyste, w dni nieparzyste i w różnych konfiguracjach. I co stwierdziłam w ostatnich tygodniach? Że włosy są niemiłe, szorstkie, matowe, suche, no po prostu BRZYDKIE (a ile razy wspominaliście mi to w komentarzach!). Ja wolałam sobie wmawiać, że przecież potrzeba czasu, że efekty będą, że może coś robię nie tak, a tu klops - końcówki się porozdwajały a włosy nie stały się taflą. I już pewnie nigdy nie będą ładne. Wtedy tylko nie wiedziałam, że może to być wina oleju.
Skoro włosy mi się zniszczyły, to postanowiłam je pofarbować i kiedy szukałam informacji na tematy mnie nurtujące, natrafiłam na notkę Blond Bunny dotyczącą rozjaśniania na olej i tam w komentarzach znalazłam coś, co mnie bardzo zainteresowało:

I właśnie wtedy doznałam iluminacji. Dałam sobie spokój z olejowaniem i przestałam włosy na siłę katować olejem. I bardzo się z tego cieszę.
Cóż, tak popularne olejowanie włosów narobiło mi na łbie niezłego chaosu. Po prostu nie każdemu to służy i jestem tego dobrym przykładem. Póki co nie zamierzam sięgać po olej, zdecydowanie wolę odżywki i maski.

A u Was jak sprawdza się olejowanie? Jesteście zadowoleni z efektów? :)

niedziela, 5 lipca 2015

Podsumowanie tygodnia (8): Nienawiść, przeprowadzka, czy warto iść na studia?

Cześć! :) To był bardzo szalony tydzień, dlatego zapraszam na jego podsumowanie! Jeżeli nie chce Wam się czytać moich wypocin, zapraszam na koniec notki - tam znajdziecie dwie piosenki oraz drobne zakuposki :)

Nienawiść
Na początek sprawa, która mną wstrząsnęła - samobójstwo 14-letniego Dominika z Bieżunia. Nie wiem, co się stało z tym światem, naprawdę. Nie pojmuję, jak można być tak okrutnym, żeby najpierw kogoś gnębić, a potem wypisywać w sieci hasła "dobrze że zdechł" :O Ja jestem z nieco starszego pokolenia, ale ponoć takie gnębienie, wyzywanie kogoś i dokuczanie to "zwykły hejt". Jak dla mnie to chamstwo i nienawiść do drugiego człowieka. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że każdy z nas jest inny. Ktoś woli nałożyć rurki, ktoś inny dzwony. Ktoś ma irokeza, ktoś ma blond włosy, a ktoś inny dready. Jedni lubią knedle, inni nie. Ktoś jest szczupły, ktoś chudy jak patyk, ktoś inny nieco grubszy. Co jakiś czas na jednej ze stron typu Spotted, którą obserwuję, pojawiają się wpisy kierowane do "grubych dziewczyn", aby nie nosiły leginsów, a najlepiej żeby nie wychodziły na miasto i siedziały ubrane w worki po ziemniakach. Nie mam pojęcia, za kogo uważa się osoba, która takie rzeczy wypisuje. Jakim prawem ma decydować, jak ktoś ma się ubierać? Jeśli komuś jest wygodnie w leginsach, niech je sobie nosi. Jak idę ulicą widuję masę różnych ludzi: faceta z długimi włosami i wiankiem na głowie, ludzi w skarpetach do sandałów, w ubraniach w panterkę, z niebieskimi włosami, z garbem na plecach etc. Nigdy w życiu nikogo nie wytykałam palcem. Nie zareagowałam nawet, jak niepełnosprawny chłopak śmiał mi się w twarz z mojej inności. Jemu było wolno wszystko, ja dałam sobie spokój, bo w Katolickim Liceum takie pomiatanie było na porządku dziennym. Jedni dają sobie radę, jedni wolą popełnić samobójstwo, bo nikt nie chce im pomóc. Czasem warto się zastanowić, czy jednym słowem nie niszczymy czyjegoś życia. I nie mówię tu o tym, by się z kimś cackać i wychwalać pod niebiosa.

Przeprowadzka
Udało nam się znaleźć mieszkanie na dwa miesiące (w porywach do trzech) i spokojnie możemy wykańczać dom. Pozostaliśmy na tym samym osiedlu, zmieniliśmy tylko blok i piętro. Myślę, że taki widok z okna jest całkiem spoko, c'nie? Zwłaszcza przy epickim lęku wysokości:
Nie mam tu już mega szybkiego internetu i znowu korzystam z aero2. Wiem, że dla niektórych taki internet to dramat i powód do popełnienia harakiri, ale mnie jakoś szybkie łącze nie jest aż tak niezbędne. Tyle lat żyłam bez youtube i teraz sobie odpocznę od tego chłamu. Będę oglądać tylko te filmiki, które będą godne uwagi (nie licząc kanału PetraLovelyHair, u niej oglądam wszystko). Fajnie, że po miesiącu klikania na starym Panasonicu z winXP mam już nowy komputer :) Opłacało się wykupić ubezpieczenie laptopa, w innym wypadku nie byłoby nas stać na zakup nowego.

Czy warto iść na studia?
Pewnie wielu maturzystów zadaje sobie takie pytanie, więc ja Wam pomogę podjąć decyzję. Jeżeli zamierzacie iść na studia tylko po to, by mieć papier magistra/licencjata, to dajcie sobie spokój. Nie ma sensu wybierać kierunku, po którym nie ma perspektyw. Nie ma też sensu iść na kierunek, który nas mało interesuje. Szkoda na to czasu i pieniędzy. Jeżeli chcecie dalej się kształcić, lepiej wybrać np. szkołę policealną (lub studia zaoczne) i iść do pracy. Wiele osób po studiach tak naprawdę nie jest nikomu potrzebnych, a dyplomem może sobie wytrzeć nos. Niestety, taka jest prawda. Lepiej wybrać kierunek, po którym będzie praca, lub zaczepić się gdzieś do jakiejś roboty i zdobywać doświadczenie.

Dwie letnie piosenki
I oto muzyka, jaka towarzyszy mi ostatnio - dwie lekkie i optymistyczne piosenki, które wpadają w ucho i są idealne na tak gorące dni. Fajnie, że Doda w końcu wzięła się do roboty i znów nagrywa. Co prawda wolałam jej piosenki z czasów Virgin (zwłaszcza z pierwszej płyty), ale niech już będzie to :D
Jason Derulo Want to want me
Doda Nie pytaj mnie

Drobne zakuposki
Nabyłam aż dwa produkty do włosów: odżywkę Ultra Doux Siła 5 roślin Garnier (Biedronka, 5.99) oraz odżywkę Mięta i Ananas Green Style (10.99, Perfumerie Astor). Z Garniera z serii Ultra Doux jeszcze niczego nie miałam, więc wzięłam ten produkt na próbę. Z Green Style tym bardziej nic nie miałam :D, a ta odżywka tak na mnie patrzyła z półki... :D Glinki przeuwielbiam, dlatego tym razem zdecydowałam się na kamczacką czarną glinkę Fitokosmetik (5.90, Perfumerie Astor). W nowym Joy'u były lakiery Yves Rocher i stwierdziłam, że za 5.99 można wypróbować. Wybrałam numerek 23 Rose Azalee. Lakier kryje już po pierwszej warstwie i długo się trzyma. I ma piękny kolor :) Gumy Turbo to powrót do dzieciństwa, tu na zdjęciu widzicie tylko kilka sztuk. Kupiliśmy z partnerem 40 sztuk, mniam, mniam :D
Dajcie znać, jak minął Wasz tydzień! :)

sobota, 4 lipca 2015

Letnia podręczna kosmetyczka

Hej!
Dziś zapraszam na luźny post dotyczący mojej podręcznej kosmetyczki na lato. Pokażę Wam, jakie kosmetyki mam przy sobie podczas upałów :) Zapraszam do oglądania :)

Kosmetyczka Atmosphere w kolorze różowego złota. Dostałam ją w prezencie i bardzo się cieszę, bo jest nie tylko ładna, ale nie zajmuje też dużo miejsca w torebce. Niestety, w Polsce bardzo ciężko kupić ładną i niedrogą kosmetyczkę.
 I oto wszystkie niezbędne rzeczy:

Ziaja Med, Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy SPF 50+ 
Moja koleżanka długo musiała namawiać mnie do zakupu kremu z filtrem. W sumie po przeczytaniu kilku artykułów na temat filtrów powoli zaczęłam się rozglądać na odpowiednim produktem. Najbardziej chciałam kupić filtr z La Roche Posay (testowałam odlewkę), ale był nieco za drogi. Postawiłam więc na polską Ziaję. Wybrałam wersję przeciwzmarszczkową (według producenta jest dla osób w każdym wieku), bo bałam się, że matująca za bardzo wysuszy mi skórę. Z kremu jestem bardzo zadowolona - nadaje się pod makijaż i jako jeden z nielicznych mnie nie zapycha. Noszę go ze sobą, by ewentualnie w ciągu dnia go dołożyć. Krem kosztował 18 złotych.

Woda termalna Avene
Tego typu produktów używam nie tylko latem. Woda termalna jest dla mnie idealna również zimą, kiedy mam problem z przesuszaniem się skóry. Latem lubię używać jej do schłodzenia i odświeżenia twarzy. Kiedy żar nie leje się z nieba, spryskuję się nią przed nałożeniem makijażu. Dzięki temu skóra jest dłużej nawilżona. Za tę wodę zapłaciłam 10 zł (razem z magazynem Elle).

 Kulka gejszy Balsam do ust z Biedronki
Latem moje usta nie potrzebują bogatych w składniki balsamów i wystarcza im najzwyklejszy ochronny balsam. Ten nabyłam w Biedronce już jakiś czas temu (znowu są dostępne!) za 5.99 zł. Dobrze się u mnie sprawdza i sprawia, że usta są miękkie. Nie nada się dla każdego - zawiera parafinę.

Bibułki matujące Marion
Są nieodłącznym elementem, kiedy mam na sobie makijaż. Co prawda latem rzadko się maluję - tylko wtedy, kiedy jest chłodniej lub na wieczór. Ale tych bibułek nie może zabraknąć w kosmetyczne. Dobrze ściągają nadmiar sebum i kosztują niewiele - 10 zł za 100 sztuk.

Krem do rąk L'Occitane
Zawsze w kosmetyczce mam jakiś krem do rąk, w tym momencie jest to miniaturka kremu L'Occicośtam (mam go z Elle). Nie jest jakiś super nawilżający, ale latem nie potrzebuję mocnych specyfików (tak jak w przypadku pomadek do ust).

Żel antybakteryjny do rąk Labo
To kolejny produkt, który cały czas muszę mieć w torebce (ten akurat jest z Biedronki). Idealnie sprawdza się podczas podróży, ale nawet podczas zwykłego spaceru jest przydatny.

Woda toaletowa Jean-Paul Grand
Lubię mieć ze sobą jakiś zapach, a ten skusił mnie słodkim zapachem i małym rozmiarem. Takie mini flakoniki zawsze mnie kuszą, są idealne do torebki. Za ten zapłaciłam 5 zł w Rossmannie.

Mini szczotka do włosów
Nigdy wcześniej nie miałam w zwyczaju nosić ze sobą szczotek, ale po rozjaśnieniu bardzo plączą mi się włosy na karku i coś takiego jest w moim niezbędniku. Oczywiście mogę nosić Tangle Teezer, ale jest po prostu za duży. Mam inne ważniejsze rzeczy do noszenia, więc miniaturowa wersja jak najbardziej się sprawdza. Tę szczotkę nabyłam w Rossmannie za 6 zł, ale można je dostać w wielu sklepach i Chińczykach.

Ulubione produkty do ust: Celia i Bell
Kiedy żar leje się z nieba, rezygnuję z makijażu. Nie wyobrażam sobie spływającego podkładu i pudru, rozmazanego tuszu czy cieni. Stawiam raczej na pomalowane usta. W tej chwili mam dwóch ulubieńców: błyszczyk do ust Celia Delice nr 13 (dodatek do InStyle) oraz pomadkę do ust Bell Classic nr 19 (8.99 zł w Biedronce).

Oto mój kosmetyczny niezbędnik :) Dajcie znać, jakie kosmetyki Wy nosicie ze sobą podczas upałów!