Ja oczywiście jak zwykle zorientowałam się w odpowiednim momencie, że niedługo Wielkanoc, więc ruszyłam do pracy, znalazłam chwilę na wyprodukowanie czterech kurczaków.

Na koniec taka ciekawostka. Postanowiłam (a raczej moja mama) przetestować kolczyk zrobiony przeze mnie. Kolczyk wylądował pod Mercedesem i został przejechany. O dziwo, bigiel jest nienaruszony, a koralik tylko trochę zdarty :)

Jeśli chodzi o mnie, wciąż mam młyn. Żyję na wysokich obrotach i nie wiem, kiedy zwolnię. Nie jest łatwo, a ja nie chcę wybierać: albo to, albo tamto.
Miłego weekendu :)
Śliczne kurczaczki,mam nadzieję że będzie ich więcej.Kolczyk faktycznie wytrzymały :) pozdrawiam i zapraszam do siebie.
OdpowiedzUsuńKurczaki boskie!!!!!!!!!!Pozdrawiam cieplutko:)))
OdpowiedzUsuńPowodzenia w kurczakowym rozmnożeniu.
OdpowiedzUsuńDzięki za zgłoszenie na moje candy.