poniedziałek, 29 lipca 2013

Trochę prywaty - Lubię focić

Witam Was w ten piekielny dzień! Jak się trzymacie? Ja się topię :)
Dzisiaj mam dla Was nieco inny post niż zwykle. Wszystko za sprawą Egoiste, która poprosiła, bym pokazała na blogu moje zdjęcia. Focę już od naprawdę dawna, jak byłam mała, bawiłam się Kodakiem mamy, potem dostałam kliszowca (to były sprzęty!) od Dziadka, później zakupiłam sobie małpkę Nikona, a jak mi zaczęła szwankować, postanowiłam spełnić marzenie i kupiłam Nikona D3000. Mam go do dziś, oprócz niego używam też Nikona S220. Zdjęcia moich sprzętów będą na końcu notki. A tymczasem zapraszam do oglądania! :)

Na początek trochę różności:











wiem, wiem, ucięło ucho, ale lubię pyszczek tego kotka :)








Okolice Polańczyka, 2012:







Zajmuję się też fotografią reportażową, focę imprezy, ale to już na zlecenie.
Kultura bez granic 2010:








Rajd Świdnicki-Krause 2013:













Oczywiście focę też ludzi, ale pewnie nie byliby zadowoleni, gdybym wstawiła tu ich fotki :D Ale jak koleżanka poprosi o zrobienie kilku zdjęć, jestem w gotowości :) Bardzo lubię takie sesje, bo mogę sobie pozwolić na własną inwencję twórczą. Marzy mi się, żeby kogoś wysmarować cieniami, a potem cyknąć mu parę fot. No, ale... Zobaczymy.
Fotografii nigdzie się nie uczyłam, ale na studiach jestem na MISHu, więc chodziłam na Wprowadzenie do estetyki fotografii oraz Fotografię prasową. Oba przedmioty, choć różne, bardzo mi się spodobały. W sumie lubię zaglądać do Digital Camera Polska, trochę podpatrzyłam tam, trochę gdzieś indziej. I tak sobie chodzę pstrykam. :) Niezbyt też przerabiam moje zdjęcia, raczej kosmetyczne poprawki, czasem jakiś filtr, jest tu parę eksperymentów.
Na koniec moje sprzęty, oto Nikon D3000 z trzema słoikami. Jeden kit, dwa manuale, stałka i tele (pompka). Do tego lampa YN, soczewki macro, mam też jakieś inne pierdoły, piloty, filtry, ale to już w torbie.


Do zwykłych pstryków służy mi Nikon S220. Nie jest jakiś super, używka z allegro zakupiona za grosze rok temu. Mam takie zboczenie, że gdy idę ulicą i widzę ładne/ciekawe auto, natychmiast muszę mieć fotę. Małpka jest do tego idealna, wyjmuję, strzelam, idę dalej :)


To w sumie tyle. Chciałabym na koniec dodać jedną rzecz. Pamiętajcie, że to nie aparat robi fotki. Ostatnio w Miejskiej Macalni pan pytał panią doradczynię, czy ten aparat zrobi lepsze zdjęcia niż tamten. Możecie mieć najdroższy, najlepszy aparat na świecie i zero udanych zdjęć. A niekiedy zdjęcie życia robi się telefonem. Amen. :)

sobota, 27 lipca 2013

Pomarańczowe pomadki od Avon i Essence

Witam Was serdecznie w ten piekielnie ciepły dzień. Lato w pełni, chętniej sięgamy po kolory, więc na dziś przygotowałam recenzję zbiorczą 3 pomarańczowych szminek z Avonu oraz Essence. Uwaga: będą dzióbki!
Oto nasze bohaterki:

Avon Orange you sweet, Avon Flirt, Essence 61 I'm a lobstar!







A tak prezentują się na ustach:




Mnie najbardziej podoba się efekt Avon Orange you sweet, bo po prostu, jest najbardziej pomarańczowa. Pisałam Wam już kiedyś, że lubię szminki z Avonu i nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności i niedawno zamówiłam dwie kolejne. Flirt jest nieco jaśniejszą pomarańczką, może trochę chłodnawą, dla mniej odważnych :) W promocji kosztują po ok. 10 złotych. Essence I'm a lobstar! to inna historia. Szminki z Essence jak dla mnie są trochę dziwne. Ta akurat ma drobinki (mnie to nie przeszkadza), ale kolor ledwo widać, trzeba się nasmarować, a potem ten cały nadmiar zbiera się w kącikach. Kolor szybko znika z ust, zostają za to drobinki. Mam do niej sentyment, bo jest moją pierwszą pomarańczką. Aktualnie ten kolor jest wycofywany, kosztuje 6 złotych.


Lubicie pomarańczowe szminki?

pozdrawiam!