czwartek, 30 października 2014

Denko październik 2014

Hej!
Prezentowałam Wam już ulubieńców października, a teraz czas na moje pierwsze denko! Zmobilizowałam się i dzielnie zbieram opakowania po zużytych produktach. Dzięki temu jakoś lepiej używa mi się kosmetyków. Nawet całkiem sporo się tego nazbierało, ale to wszystko dlatego, że staram się zużywać zapasy. Zapraszam do czytania i oglądania zdjęć :)

Kolorówka
Essence Stay all day, Long lasting eyeshadow 08 The magic must go on - ładny kremowy cień do powiek. Kupiłam go na wyprzedaży i był otwierany, bo bardzo szybko wysechł. Nie da się nic z nim zrobić, żadne rozrabianie i cudowanie nic nie daje. Nie kupię ponownie, bo już go wycofali.
Clinique, High impact mascara - miniatura słynnego tuszu Clinique. Bardzo fajny i trwały, niestety pełnowymiarowe opakowanie kosztuje 90 zeta. Nie kupię, bo za drogo. :(
Miyo, Transparent finish (to białe coś na fotce - odkleiłam naklejki, bo mi opakowanie było potrzebne) - u mnie ten puder niestety się nie sprawdził, do tego okrutnie śmierdział. Świeciłam się już po godzinie od nałożenia tego pudru. Nie kupię go ponownie. /recenzja/
Sensique, Lash extension mascara - najgorszy tusz do rzęs jaki miałam. Z rzęsami nie robił nic, a do tego miałam wrażenie, że nie zasycha i jest cały czas mokry. Po paru godzinach zrobił mi pandę pod oczami. Nie kupię go.
Carmex truskawkowy - bardzo mi pomógł w doprowadzeniu ust do ładu. Na pewno do niego wrócę :)

Produkty do pielęgnacji twarzy
Alterra, Emulsja oczyszczająca z granatem - u mnie nie za bardzo się sprawdziła. Raczej jej już nie kupię. /recenzja/
Love me Green, Krem na dzień z olejkiem z granatów ekologicznych - ciężko mi ocenić krem po jednej próbce. Pierwsze wrażenie zrobił dobre, ale z tego, co wiem, kosmetyki z tej firmy są dość drogie. Raczej więc nie przekonam się, jak działa ten krem.
Malwa Pollena, Ogórkowa maseczka antystresowa - lubię tę maseczkę, bo jest na bazie glinki, a do tego kosztuje grosze. Odświeża, oczyszcza, wygładza. Zawsze do niej wracam :)
Ziaja, Liście zielonej oliwki, Oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem - bardzo przyjemna maseczka. Miałam też tę drugą wersję (w zielonym opakowaniu) i również się sprawdziła. Oczyszcza i odświeża skórę. Na pewno kupię ponownie.
Efektima, Hialu-lips, Hydrożelowa maska na okolice ust - maseczka z dobrym składem. Nawilża okolice ust i napina skórę. Jestem nią pozytywnie zaskoczona. Co prawda człowiek wygląda w niej jak małpa, ale ja maseczki robię w samotności, więc to nie problem. Na pewno kupię ją jeszcze nie raz :)
BeBeauty, Płyn micelarny - płyn, o którym napisano już masę postów oraz doktoratów. U mnie się sprawdza, dobrze radzi sobie z makijażem oczu. Czasem testuję też inne płyny, ale do niego i tak wracam, bo jest niedrogi i łatwo dostępny.

Produkty do pielęgnacji włosów
Barwa, Woda pokrzywowa - kosmetyk, który bardzo mi pomógł. Wzmacnia cebulki włosowe i redukuje przetłuszczanie. Nie jest to produkt dla wszystkich, bo zawiera alkohol. Warto go jednak wypróbować :) Ja na pewno do niego wrócę.
Malwa Gloria, Szampon brzozowy - nie będę się o nim rozpisywać, jest to po prostu dobry szampon oczyszczający. Kupię jeszcze nie raz :) /recenzja/
Aussie, 3 minute miracle Deep conditioner for damaged hair - przyzwoita odzywka pomagająca rozczesywanie włosów. Nie kupię, bo za drogo. /recenzja/
Szampon do włosów Beer Spa - próbka szamponu, który dobrze oczyszcza. Całkiem spoko. Jak go gdzieś znajdę, to może wypróbuję pełną wersję :)
Joanna, Multi Cream Color, Farba do włosów, 37 soczysta oberżyna - farba jak farba, pofarbowała dobrze :) Nie wiem czy kupię ponownie, bo nie wiem, co dalej będę z włosami robić :D
Marion, Zabieg laminowania - kiedyś lepiej na mnie działał, bo mi się bardziej kłaki kręciły, a dzięki laminowaniu miałam ładne i proste włosy. Robię ten zabieg od czasu do czasu - mam po nim bardzo gładkie i miękkie włosy. Na pewno kupię ponownie :) /recenzja/

Pielęgnacja stóp i dłoni
Cien, Footbath, Kąpiel dla stóp - bardzo fajny produkt kupiony za grosze w Lidlu. Dobrze się sprawdzał, kąpiel przygotowywała stópki do kolejnych zabiegów. Jak znajdę w sklepie to na pewno nabędę.
DeBa, Hands & nails cream - mega krem do rąk o super działaniu i pięknym zapachu. Świetnie nawilżał. Kupiłam już drugą wersję tego kremu :) /recenzja/

Różności
Dezodorant Lady in London - tani dezodorant o przyjemnym zapachu. Na pewno do niego wrócę.
Auchan, Żel pod prysznic Lait & Vanille - tani żel o mega zapachu. Dobrze mył, więc jak mi w łapki wpadnie, to go kupię znowu.
Perfumy Pierre Fabien - uff, udało mi się je wykończyć. Wcisnęła mi je jakaś baba, a że tego dnia byłam mało asertywna, to wzięłam. Nie kupię ich znowu, wolę słodsze zapachy.
Perfumy La Mores - perfumy z Biedronki o mega słodkim zapachu. Niestety, zostały wycofane, więc ich już nie kupię :(
Carea, Płatki kosmetyczne nowej generacji (?) - nie wiem, co to za nowa generacja, ale są to płatki kosmetyczne. Po prostu. Kupiłam je w trójpaku w Biedrze w dobrej cenie. Zawsze je kupuję, więc nie ma to znaczenia, że część się rozwarstwiała, a część nie. Ujdą w tłoku ;)
Vitax, Herbata pokrzywowa - mniam, mniam, pyszna herbatka. Kupiłam już kolejne opakowanie, ale na razie mam przerwę od jej picia. Nie wiem więc, czy działa na skórę, włosy i paznokcie.

Wykończeni na wyjeździe
Oceania, Żel pod prysznic - obłędny żel pod prysznic z Biedry o zapachu winogron i poziomek. Zużyłam go do kąpieli, więc szybko poszło. Kupiłabym taki sam, ale widziałam inne zapachy, a tego nie. ;/
Łaźnia Agafii, Szampon-aktywator wzrostu włosów - fajny szampon o dobrym składzie. Nie wiem, czy po nim rzeczywiście włosy szybciej rosną, ale i tak go kupię ponownie.
Musujące jajo do kąpieli o zapachu białej czekolady - nie pachniało co prawda białą czekoladą, ale ja lubię takie duperele do kąpieli. Jak mi wpadnie w łapy, to znowu kupię.
Auchan, Cytrusowy żel pod prysznic - użyłam go do kąpieli. W sumie tani i ładnie pachnie, więc pewnie kupię go znowu.
Olej Bio Amla - zachwycałam się nim nie raz, więc nie będę się rozpisywać. Jak dla mnie mega produkt :) /recenzja/
Sól z nagietkiem i algami (to ten papier na dole - ulotka do soli) - to taki dodatek do kąpieli, ale jak dla mnie nietrafiony. Czułam się, jakbym się kąpała w śmieciach, do tego ta sól tak drapała w dupkę... Aj, nie, jestem na nie, nie kupię ponownie.

Uff, to wszystkie zdenkowane produkty! Miałyście coś z tych rzeczy? :)

wtorek, 28 października 2014

Ulubieńcy października 2014

Hej!
Październik powoli się kończy, więc czas na ulubieńców! Zapraszam do oglądania moich ulubionych produktów, których używałam przez ten miesiąc :)

Mój ulubiony szampon oczyszczający to bez wątpienia Szampon brzozowy Malwa Gloria. Jak dla mnie najlepszy, a do tego niedrogi :) Moje włosy bardzo polubiły się z Olejem sezamowym z Lidla - po nim są gładkie i miękkie. Do zabezpieczania końcówek służył mi niezawodny Hask Smoothing shine oil Keratin Protein. Używanie go to sama przyjemność, a do tego tak ładnie pachnie :) Emulsja do włosów Gloria służy mi solo i jako baza maseczek. Po niej włosy są takie miłe w dotyku, zakupiłam więc kolejne opakowanie. Szampon Alterra Papaja i Bambus jest dobry do codziennego stosowania - dobrze myje włosy i pozostawia przyjemny zapach.

 Pod prysznicem używam żelu On Line Harmony o zapachu figi. Dobrze myje i cudownie pachnie :) Oliwki Baija dobrze nawilżają skórę i sprawiają, że jest miękka. Mój ulubiony zapach to przesłodki Bi-es Paradiso.

Krem mocznikowy Pilarix wpadł mi w ręce na spotkaniu blogerek. Jednym słowem - jest świetny! Mam po nim mega miękkie stópki.

Pomadka do ust Alterra ratuje moje usta podczas takiej paskudnej pogody. Nawilża i sprawia, że są gładkie, do tego kosztuje grosze. Zakupiłam jeszcze wersję z granatem i jestem ciekawa, jak się sprawdzi :) Maska szmaragdowa odżywcza z rumiankiem i melisą to maseczka na bazie zielonej glinki, którą uwielbiam. Glinki bez wątpienia najlepiej sprawdzają się na mojej twarzy - koją, odświeżają, regenerują. Do zmywania makijażu służy mi Płyn micelarny Corine de Farme, który świetnie sobie radzi i nie podrażnia. No i ma bardzo przyjemny kwiatowy zapach :) Od kiedy zauważyłam, że ziarniste peelingi się u mnie nie sprawdzają, numerem 1 jest Peeling enzymatyczny Ziaja Ulga. Usuwa martwy naskórek, do tego koi skórę.

Po raz kolejny w ulubieńcach ląduje paletka Wet N Wild Comfort Zone. Ma piękne kolory, które nadają się do dziennego czy wieczornego makijażu. Do tego używam jeszcze cielistego cienia Pierre Rene 147 Pastel nude - jak dla mnie idealny :) Białym cieniem Egoist Ingrid lubię rozświetlać wewnętrzne kąciki oczu. Moim ulubionym brązerem stał się Virtual nr 157. Na początku drobinki, które w nim są trochę mnie przeraziły, ale zupełnie niepotrzebnie. Na policzkach żadnych drobinek nie ma. Makijaż oka uzupełniał przepiękny niebieski eyeliner Mary Kay w kolorze Blue my mind.

Macie coś z tych produktów? Jakie kosmetyki oczarowały Was w październiku? :)

poniedziałek, 27 października 2014

Niebieski eyeliner Mary Kay

Hej!
Mam dzisiaj dla Was recenzję obłędnego eyelinera Mary Kay. Produkt dostałam na spotkaniu blogerek i początkowo podchodziłam do niego dość sceptycznie. Wszystko dlatego, że zraziłam się do eyelinerów z pędzelkami. Ten jednak oczarował mnie swoim kolorem, a i pędzelek nie jest tragiczny! :)

Mary Kay, Mary Kay at play, Bold Fluid Eyeliner w kolorze Blue my mind

Kolor jest absolutnie boski, piękny, obłędny i cudowny. Jestem zachwycona tym eyelinerem! Do tego bez problemu trzyma się na powiekach od rana do wieczora, jednak nie jest wodoodporny. Jak dla mnie pędzelek jest wygodny i łatwo namalować nim kreskę. Nie jest ani twardy ani zbyt miękki, przez co dobrze się nim maluje. Nawet ja potrafię zrobić kreskę =) Niestety, produkt (jak dla mnie) ma jedną wadę - kosztuje 45 złotych. Nie kupię go ponownie właśnie ze względu na cenę, to po prostu za dużo.

Miałyście ten produkt? Polecacie jakiś niebieski eyeliner z innej firmy? :)

sobota, 25 października 2014

Emulsja do włosów Gloria

Hej!
Kiedy pierwszy raz łaziłam po Auchan, wygrzebałam na półce Emulsję do włosów Gloria i strasznie rozśmieszyło mnie opakowanie tegoż produktu. Nie mam pojęcia dlaczego - w sumie jest proste i nie ma za dużo informacji na przodzie. Jak dla mnie wypisywanie, że to produkt "milion w 1, innowacyjny, zastąpi męża etc" jest bez sensu. No, ale wracając do Glorii - jak sobie popatrzyłam na opakowanie i cenę (ok. 5 złotych) to pomyślałam - czy to może być dobre? Stwierdziłam, że nie i poszłam sobie dalej. Jakiś czas później przeglądając internety przyjrzałam się składowi tej emulsji, poczytałam recenzje i pomyślałam, że warto ją wypróbować. I tak oto wpadła w moje łapki.

Laboratorium kosmetyczne Malwa, Gloria Emulsja do włosów:
Przyznam szczerze, że na początku nie zrobiła na mnie wrażenia. Nałożyłam ją solo na moje zniszczone włosy, żeby chociaż pomogła mi je rozczesać. Niestety, nie zrobiła nic, więc postanowiłam mieszać ją z drożdżami i nakładać na skalp. W końcu włosy obcięłam i dałam Glorii jeszcze jedną szansę. Nałożyłam ją, zmyłam i normalnie wow! Włosy miękkie, lekkie, no po prostu cud, miód i malina. Jestem nią zachwycona. Emulsja ma niezbyt skomplikowany skład, więc można coś do niej dodawać i eksperymentować lub stosować solo. Pomaga w rozczesywaniu i sprawia, że włosy są miękkie. Do tego kosztuje niewiele. Jedyną jej wadą jest to, że jest mało wydajna, ale za taką cenę mi to nie przeszkadza. Polecam ją chociaż wypróbować, może akurat się sprawdzi :)

Macie tę Emulsję? Jak u Was się sprawdza? :)

piątek, 24 października 2014

Moja kolekcja pędzli

Hej! W końcu nadszedł piątek. Mam nadzieję, że tydzień minął Wam dobrze i z radością rozpoczynacie weekend. Dzisiaj mam dla Was notkę z moją kolekcją pędzli. Nie mam tego specjalnie dużo i przeważają pędzle Hakuro. Mam też sporo takich no name. O niektórych gagatkach już pisałam - wszystko będzie podlinkowane. Zapraszam do oglądania!

Pędzle do twarzy, których używam najczęściej:
EcoTools Deluxe Fan - świetny do brązera oraz rozświetlacza
Essence Podwójny pędzel do pudru i cieni - najczęściej używam go do przypudrowania korektora pod oczami albo bazy pod cienie. Noszę go również w torebce, jakbym musiała przypudrować nosek.
Hakuro H50s - ideał do podkładu
Hakuro H100 - wielgachny pędzel do nakładania pudru. Bardzo szybko się nim operuje :)


Pędzle do oczu, których używam najczęściej:
Real Techniques Shading brush - mój jedyny pędzel z tej firmy, ale bardzo go lubię. Świetny do nakładania cieni.
Hakuro H74 - duży puchacz i jak dla mnie o wiele za duży. Na moich niewielkich powiekach ciężko się nim operuje, więc najczęściej albo nakładam nim cień na całą powiekę, albo rozcieram granice.
Chiński pędzel w panterkę (większy) - spory ale zbity pędzel, służy mi do rozcierania.
Hakuro H78 - jest nieco mniejszy od H74 i zdecydowanie lepiej mi nim operować. Używam go do rozcierania lub nakładania cienia w zewnętrznym kąciku.
Chiński pędzel w panterkę (mniejszy) - mały łobuziak, którym można zaznaczyć załamanie powieki, nałożyć cień w wewnętrzny kącik lub na dolną powiekę.
Sense & Body Pędzelek do kresek x2 - idealny pędzel do kresek. Nie jest ścięty, ale prosty - właśnie tylko takim potrafię namalować kreskę. Może też służyć do nakładania cienia na dolną powiekę albo do brwi.


Tych pędzli używam nieco rzadziej:
Essence Pędzel do różu - średnio wygodny, kupiłam go na początku przygody z makijażem. Ogólnie ujdzie, czasem nakładam nim róż.
Hakuro H13 - jak dla mnie mega bubel. Używałam go do brązera, ale z niego tak leci włosie, że masakra. Nie wiem, czy trafił mi się taki felerny egzemplarz, czy wszystkie H13 takie są. W każdym razie prawie go nie używam - boję się, że zostanie mi sam trzonek.
Hakuro H22 - podobno to pędzel do korektora, ale ja używam go do rozświetlacza.
Pędzel z Biedronki do pudru/różu (z zestawu) - całkiem spoko dla niewymagających użytkowników. Cały zestaw takich pędzli często się pojawia się w Biedronce. Jak umyję wszystkie inne pędzle, to pudruję nim twarz.
Sense & Body Pędzel do podkładu - czasem nachodzi mnie chęć nałożenia podkładu pędzlem języczkowym i używam właśnie tego. Jak dla mnie bardzo spoko :)
Sense & Body Pędzel do zadań specjalnych - wciąż nie wiem do czego go używać. Niestety.


Rzadko używane pędzle do oczu:
Ścięty pędzelek no name - ot, taki pędzelek do nakładania cienia na dolną powiekę. Jeśli ktoś lubi takie ścięte do eyelinera, to też się nada.
Ścięty pędzelek W7 - też dobry do nakładania cienia na dolną powiekę (albo eyelinera).
Hakuro H77 - duży puchacz, z którego strasznie leci włosie. Czasem używam go do rozcierania albo nałożenia cienia na całą powiekę.
Kulkowy pędzel W7 - całkiem spoko do rozcierania. Używam, jak pomyję te z Hakuro.
Kulkowy pędzel Essence - też spoko do rozcierania :D


Pędzle, które nie wiem po co kupiłam:
Pędzel w kształcie dupy serca H&M - kupiłam go tylko dlatego, że jest różowy i ładnie wygląda :D
Chiński pędzel wachlarz - nie wiem po co go kupiłam.
Chiński języczkowy pędzel - przydaje się przy charakteryzacjach, jak nie chcę nic wybrudzić.


Pędzle w większości no name (są tutaj też te z zestawu Biedronkowego), które służą mi przy eksperymentach i charakteryzacjach. Części z nich nie da się domyć :D


Zestaw mini pędzli z Biedronki - dobre w podróży:

Tak prezentuje się cała kolekcja moich pędzli. Jestem ciekawa Waszych kolekcji - napiszcie mi, jakich pędzli używacie i jakie polecacie! :)

czwartek, 23 października 2014

Aussie 3 minute miracle do włosów zniszczonych

Cześć!
Po szydełkowym szaleństwie dziś czas na coś kosmetycznego. Mam masę produktów do zrecenzowania, ale tym razem padło na odżywkę Aussie, którą dopiero co wykończyłam.

Aussie, 3 minute miracle Reconstructor, Deep Conditioner for damaged hair - Intensywna 3 minutowa odżywka do włosów zniszczonych:
Mam ostatnio jakieś niebywałe szczęście do odżywek, bo czego nie nałożę na kłaki - wszystko się sprawdza. Tak było i w tym przypadku. Tę odżywkę dostałam w prezencie i nie mam pojęcia, gdzie tę konkretną wersję można nabyć. Wiem, że w Rossmannie na pewno są 3 minutowe odżywki do włosów farbowanych oraz długich włosów (250 ml za 25 złotych).
Odżywka 3 minute miracle to taki produkt dla zabieganych, bo wystarczy poświęcić 3 minuty. Dodatkowym plusem jest mała butelka, która zmieści się do walizki, więc przyda się w podróży. Odżywka cudów nie robi, na pewno nie na zniszczonych włosach, które nadają się tylko do ścięcia. Ale jest pomocna przy rozczesywaniu. Jeżeli po myciu nie nałożę odżywki, to czeka mnie jedna wielka masakra, wyrwane włosy i dramat w jednym akcie. Dlatego bardzo przyjemnie używało mi się tego produktu. Włosy ładnie wyglądały, były miękkie w dotyku i sypkie. Jedyne co mnie odstrasza od produktów Aussie to ceny - prawie 30 złotych za 250 ml odzywki to jednak trochę za dużo dla mnie. Ale jak coś z tej firmy wpadnie Wam w ręce to warto chociaż spróbować :)

Miałyście coś z Aussie?

środa, 22 października 2014

Piękne i urocze szydełkowe koty

Cześć!
Mam nadzieję, że w środku tygodnia wszyscy mają się dobrze. Jeśli ktoś czuje się zmęczony, to mam dobrą wiadomość - piątek już pojutrze! :) Dla wszystkich zmęczonych i wypoczętych mam dzisiaj zdjęcia szydełkowych kotów. Zostały one stworzone przeze mnie w ostatnich dniach. Zapraszam do oglądania! :)
Zenek (to mój kot i mam go już dłuuuugo), Bożenka (niedługo leci do Dublina), czerwony maluszek (powędrował na Wydział Informatyki UMCS) oraz Zdzisiek (już zadomowił się u teściowej):
 Czarno-żółty (prezent dla pana aplikanta) oraz szarutek z melanżem (pojedzie na wschód):
 Aplikancki kot w trakcie tworzenia:
 Bożenka:
 Zenek, Zdzisiek i Bożenka:
 I jeszcze sesja na insta:

Co sądzicie o takich kotach? Ja tworzę masę szydełkowych cudaków i planuję przeznaczyć jednego takiego kota na rozdanie, ale to za jakiś czas :)

wtorek, 21 października 2014

Marion Błyskawiczna odżywka intensywnie nawilżająca

Hej!
Dzisiaj chcę Wam pokazać jedną z moich ulubionych odżywek, która pomaga mi w rozczesywaniu moich kołtuników. Jest to Natura Silk Jedwabna kuracja, Błyskawiczna odżywka intensywnie nawilżająca od firmy Marion.
Lubię tego typu odżywki. Przydają się na wyjazdach albo w chwilach, kiedy brakuje czasu na nałożenie czegoś na dłużej. Jest niezwykle pomocna przy plączących się włosach i co najważniejsze - wystarczy spryskać nią włosy i można je już suszyć. Tę odżywkę stosowałam na zniszczonych włosach i nie zauważyłam jakiejś poprawy, ale włosy po prostu były do ścięcia i żadne odżywki, maski, cudaki "scalające końcówki" by nie pomogły. Teraz nadal ją stosują, chociaż nieco rzadziej - po prostu jak nie mam czasu na inne zabiegi upiększające, a włosy jakoś muszę rozczesać. Ta konkretna odżywka jest z silikonami oraz gliceryną, ale do wyboru jest jeszcze 5 innych. Kiedyś miałam wersję brzoskwiniową (albo morelową, nie pamiętam) i również dobrze się sprawdzała. Jeśli więc Wasze włosy lubią silikony albo macie problem z ich rozczesywaniem, to polecam te odżywki firmy Marion. Warto je wypróbować, kosztują niecałe 10 złotych i na pewno dostaniecie je w Jasmin oraz w Leclercu. :)

Miałyście tę odżywkę?

niedziela, 19 października 2014

TAG: All about eyes | Wszystko o oczach

Hej!
Zapraszam Was dzisiaj na TAG, który krąży po sieci już od dłuższego czasu, więc czas na mnie :) Oto moje ulubione produkty używane w makijażu oczu! :)

1. Ulubiony krem pod oczy
Jest to Eveline Błyskawiczny lifting SOS na kurze łapki. Kupiłam go już jakiś czas temu i najczęściej używam pod makijaż. Co prawda na kurze łapki nie pomaga, ale lubię go :)

2. Ulubiony korektor pod oczy
Mój faworyt to bez wątpienia Ladycode by Bell Eye Concealer. Ma lekką konsystencję, kryje cienie pod oczami i trzyma się cały dzień.

3. Ulubiony produkt do brwi
Mam tylko jeden produkt tego typu i jest to Eyebrow set z Catrice. Czasem używam tego zestawu do makijażu oczu, do brwi rzadziej. Jakoś nie czuję potrzeby wypełniania brwi, bardziej jest mi potrzebny jakiś wosk. Niestety, w moim przypadku nic się nie sprawdza ;/

4. Ulubiona paleta cieni
Do znudzenia chyba będę to powtarzać - Wet N Wild Comfort zone. Jest fantastyczna! Ma piękne kolory, cienie trzymają się na powiekach cały dzień. Tutaj możecie zobaczyć swatche.

5. Ulubiona baza pod cienie
Bardzo lubię bazę z Hean Stay on. Jak dla mnie bardzo dobra, tutaj recenzja :)

6. Ulubiony płyn do demakijażu
Moje ostatnie odkrycie - płyn micelarny Corine de Farme. Radzi sobie z makijażem oczu bez problemu, nie szczypie mnie w oczy i do tego pięknie pachnie :)

7. Ulubiony tusz do rzęs
Od kiedy w moje ręce wpadła maskara Clinique High impact, od razu stała się ulubieńcem. Niestety, już mi się skończyła, nad czym ubolewam, bo jej cena jest dla mnie za wysoka (89 zł!). Mam nadzieję, że kiedyś ją nabędę :)

8. Ulubiony eyeliner
Ostatnio zachwycam się eyelinerem Mary Kay w kolorze Blue my mind. Jest absolutnie obłędny! Ma piękny wyrazisty kolor i świetną trwałość. Plusem jest też wygodny aplikator, którym mega wygodnie się maluje.

9. Ulubiony pojedynczy cień
Pierre Rene 147 Pastel nude - absolutnie fantastyczny cielisty cień, który zawsze mi się przydaje. Używam go albo solo do wyrównania kolorytu powieki, albo do rozcierania.

10. Ulubione okulary
To moje ukochane okulary przeciwsłoneczne z Orsay. Niestety, rozłamały się i nie da się ich naprawić. Bardzo nad tym ubolewam, bo okulary dostałam ponad 4 lata temu od Babci na urodziny. Ciężko znaleźć podobny model w sklepach, więc mam na razie inne na zamianę.

I to wszystko :) Miałyście coś z tych produktów? Jeśli ktoś z Was robił taki TAG, to koniecznie podrzućcie linka w komentarzu! :)