środa, 28 grudnia 2011

Smutki

Święta i po świętach. Może to i dobrze, bo nie były takie, jakie sobie wymarzyłam... Postanowiłam więc zrobić coś na rozweselenie i tak powstały ogrzewacze na ręce Smutki:

Ogrzewacze zostały wykonane na drutach (tak, tak, nauczyłam się :P), a aplikacje w postaci chmurek i łez szydełkiem.

W wigilię udało mi się dopaść rudego kota, który nawiedza moją babcię:

Kota wytarmosiłam, pogłaskałam, ululałam :D Dawno nie miałam kota w rękach.

A na koniec świąteczny Stefanek śpiący na swetrze taty pod choinką ;)

2 komentarze:

  1. ogrzewacze prezentują się świetnie ;) a kotek uroczy, uwielbiam je

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze Stefanka jest taka słodka kuleczka:) ja bym jego najchętniej wyprzytulała. Kicia jest za to super puchaty :d ogrzewacze świetne :):)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! :* To bardzo motywuje do pisania :) Na komentarze odpowiadam pod danym postem.
Jeśli podoba Ci się mój blog - zaobserwuj. ;)
Na pewno Cię odwiedzę i jeśli będę miała coś do napisania, skomentuję ;)